łże-dumanie

Wstrętne CNN atakuje pana prezydenta

Tak to się musiało skończyć. Gafy, potknięcia, obrażalstwo prezydenta Kaczyńskiego znalazły się w serwisie CNN. Nie udało się Lechowi Kaczyńskiemu. Chciał być prezydentem szanowanym, pełnym majestatu. Rozpoczął prezydenturę wielką ceremonią, niczym pasowaniem na króla i wydawało mu się że tak będzie traktowany.

A jakimi słowami można najlepiej określić polskiego prezydenta? Zagubiony, pamiętliwy, małostkowy, obrażalski, nierzadko patetyczny? Oczywiście niesprawiedliwe byłoby określać prezydenturę Lecha Kaczyńskiego tylko tak, ale na własne życzenie takim zapamiętają go Polacy. Wyznawcy PiS-u chcieliby widzieć w nim najlepszego prezydenta od czasów Mościckiego, bronią go fanatycznie jak to mają w zwyczaju, kompletnie nie zwracając uwagi na to że już nie tylko w Polsce budzi uśmiechy politowania. A przecież to, że prezydent cieszy się delikatnie mówiąc małym poważaniem w Europie wiadomo od jakiegoś czasu. Choćby na szczycie europejskim, gdy przywódcy innych państw omijali Lecha szczegóły uzgadniając z premierem Jarosławem. To zdarzenie pokazał, że prezydent nie jest traktowany jak partner. To jest przedstawiciel Polski, nawet prezydent ale i tak poważne rozmowy trzeba prowadzić z kimś innym.

Wpadki prezydenta wyznawcy Prawa i Sprawiedliwości najczęściej tłumaczą „wściekłym atakiem postprlowskich mediów”. Ciekawe jak media miały wg nich przedstawić odwołanie przez Lecha Kaczyńskiego spotkania z powodu głupiego artykułu w gazecie, głupkowatego śmiechu podczas popisu łamanej angielszczyzny Tuska, przyjmowania przyszłego premiera w korytarzu i innych wyskoków prezydenta. Oprócz wycięcia tych scen, nie było innej możliwości. Za to wiadomo co fani Kaczyńskich powiedzą o CNN. Że telewizja Turnera jest lewacka, że to haniebny atak na głowę innego państwa. Całkiem możliwe że pojawią się pomysły, by Lech Kaczyński już nigdy nie zgodził się na wywiad dla CNN. Ostatnią myślą, jaka może pojawić się w głowach miłośników PiS jest ta, że być może Lech Kaczyński jest człowiekiem nienadającym się na stanowisko prezydenta Polski.

listopad 19, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Typy pana prezydenta

Arendarski Andrzej, Dunikowski Marek, Görlich Krzysztof, Gil Mieczysław, Hennelowa Józefa, Kaszyński Stanisław, Kornowski Wojciech, Kydryńska Aleksandra, Lassota Józef, Małkiewicz Adam, Meysztowicz Jerzy, Ochman Wiesław, Pacuk Stanisław, Pieronek Tadeusz, Popiela Tadeusz, Radwański Kazimierz, Russek Joachim, Rybarska Maria, Skoczek Tadeusz, Szklarczyk Bogusław, Terentiew Nina, Woźniakowski Jacek, Zachwatowicz Krystyna.

Udało się uszczypnąć panu prezydentowi Salon. Jak zawsze w czystkach niezwykle pomocna okazała się ustawa lustracyjna. Wyznawcy PiS-u mogą poczuć się usatysfakcjonowani, dostało się i liberalnemu łże-biskupowi (Pieronek), felietonistce pseudokatolickiego Tygodnika (Hennelowa), byłemu członkowi partii która stworzyła chory system III RP (Lassota). Niby nic wielkiego się nie stało, ale jak wiadomo prezydentowi takie żłośliwostki sprawiają dużo radości. Poza tym członkowie elit nie przepadają za PiS-em, tym bardziej taka kara się należała.

Dżentelmen Kaczyński wyrzuca Józefę Hennelową ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Na początku lat 90-tych Hennelowa protestowała przeciwko lustracji w wykonaniu Macierewicza. Kaczyński nie wybacza nigdy i dzięki chorej, polskiej lustracji mógł się zemścić. Bo tylko na pewnego rodzaju zemstę, pamiętliwość i mściwość prezydenta, ta pożałowania godna akcja wygląda. Prezydent wyrzucą z jedną najbardziej zasłużonych dla Polski postaci – jak nisko ten człowiek jeszcze upadnie?

wrzesień 18, 2008 Opublikował/a kriskul | Bez kategorii | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Kto ma krew na rękach?

Dzisiejsza Rzeczpospolita podała informację o zaginięciu kilkunastu agentów wojskowych służb specjalnych. Dziennikarze  ustalili, że ich życie może być zagrożone a powodem zniknięcia agentów mogło być opublikowanie raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Możliwe są inne powody, gen. Kapkowski wyjaśnia: Agent mógł też sam odstąpić od kontaktu, by kontrwywiad danego państwa go nie namierzył.  Wydaje się jednak mało prawdopodobne by nagle kilkunastu agentów odstąpiło od kontaktu prawie że jednocześnie.

Opublikowanie raportu była jedną z większych głupot rządów PiS-u. Chcąc pokazać „wielkie zbrodnie”  Wojskowych Służb Informacyjnych, partia braci Kaczyńskich kompletnie zniszczyła wojskowe służby specjalne,  oskarżała o współpracę z nimi niewinne osoby, teraz okazuję się że przyczyniła się do dekonspiracji agentów. Sprawę bada na razie prokuratura, jako że rzecz dotyczy służ specjalnych wszystko jest tajne przez poufne.

Ale jeśli informacje Rzepy potwierdziłyby się, jeśli okazałoby się że agenci zginęli i że przyczyną tego było opublikowanie raportu, mielibyśmy do czynienia z aferą przy której sprawa Rywina czy Orlenu to nic. Okazałoby się, że prezydent – głowa państwa i strażnik konstytucji – odpowiada za śmierć ludzi, którzy służyli Polsce. Przez swoją fobię, swoje spiskowe widzenie świata, prezydent, Antoni Macierewicz, ci wszyscy którzy głosowali za ustawą pozwalającą Lechowi Kaczyńskiemu opublikowanie raportu pokazali że dla politycznych potrzeb gotowi są zaryzykować ludzkie życie. No ale IV RP miała być w założeniu jej projektantów rewolucją, a ta jak wiadomo wymaga ofiar.

 P.S Rzeczą oczywista jest, że jeśli rzeczywiście opublikowanie raportu mogło być przyczyną  śmierci chociażby jednego agenta, Lech Kaczyński powinien być jak najszybciej usunięty z urzędu.

 

czerwiec 19, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Nie przykry a żałosny incydent

Pan prezydent znów się obraził. Nie za bardzo wiadomo co, może to skandaliczne propozycje nominacji generalskich spowodowały że Lech Kaczyński ma focha?  A może to genialny spin-doctor z pałacu prezydenckiego podsunął głowie państwa taki pomysł? Bo chyba nie Jarosław Kaczyński.

Oczywiście można powiedzieć że to nic strasznego, kraj nie ucierpi poza tym prezydent wysłał przecież szefową swojej kancelarii. Ale jednak jest to lekko niesmaczne. I słusznie podsumował Kaczyńskiego premier mówiąc: Pan prezydent Lech Kaczyński nieraz pokazuje determinację, żeby mieć swój udział w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej, czasami ta determinacja bywa nawet zaskakująca. Dziwne że prezydent który próbuje mieć jak największy wpływ na politykę zagraniczną, zwyczajnie olewa sobie wystąpienie ministra spraw zagranicznych.

Kolejna głupia przepychanka między prezydentem a rządem,  już któryś raz jedna ze stron daje odczuć drugiej jak bardzo jej nie cierpi. Tylko prezydent zapomniał o jednym. O sondażach  I o ile Platformie takie wyskoki uchodzą, tak Polacy zapewne znów negatywnie ocenią dzisiejsze zachowanie Lecha Kaczyńskiego. A jest oczywiste, że któraś z pracowni szybko przeprowadzi sondaż. Ale zawsze będzie można zrzucić winę na media, że to zdarzenie wyolbrzymiły bo są przeciwko prezydentowi. Nasz prezydent po prostu kocha się podkładać, uwielbia wystawiać się do bicia co rusz to dają ku temu powody.

Naprawdę z rozrzewnieniem można wspominać III RP, kiedy to w sprawach polityki zagranicznej rządy i prezydenci mówili jednym głosem. Jeśli nawet pojawiały się spory, to załatwiano je po cichu. Dzisiaj prowadzi się je publicznie, głośno i zarazem wysyła wiadomość w świat że Polska jako pewnie jedyny kraj na świecie prowadzi podwójną politykę zagraniczną. Dla zdrowia psychicznego naszych zagranicznych partnerów wskazane jest aby nie traktowali poważnie ani jednej ani drugiej. Najpierw chłopcy muszą dorosnąć.

maj 7, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Polonia pisze do prezydenta

   Uaktywniła się kolejna organizacja polonijna, tym razem z USA. Jak każda jest bardzo patriotyczna i bardzo polska. I jak każda chętnie zabiera głos i śle listy otwarte kiedy mowa jest o Żydach. Tym razem jednak nasi Patriocie nie skrytykowali Radosława Sikorskiego ani Donalda Tuska. Oberwało się „prezydentowi” Lechowi Kaczyńskiemu. Za to że śmiał w swojej wypowiedzi w trakcie obchodów rocznicy wypadków marcowych pochylić się nad wypędzonymi z Polski za pochodzenie żydowskie.

   Organizacje polonijne to kabaretowe stowarzyszenia. Jakiś czas śledzę ich twórczość w postaci listów otwartych i trudno wśród z nich znaleźć jakąś „normalną”. Albo wietrzą spiski żydowskie, albo masońskie. Słynny jest już przyjaciel Radia Maryja a zarazem szef USOPAŁ Jan Kobylański – obłąkany antysemita, oskarżający kogo się da o nienawiść do Polski.

    Wacław Szymankiewicz, prezes Polonijnego Komitetu Narodowego z USA napisał list do Lecha Kaczyńskiego. Panu Wacławowi, Prawdziwemu Patriocie  nie podoba się to co uczynił na obchodach prezydent RP. Dlatego karci i ostrzega:

Panie Prezydencie, swoim przemówieniem – pełnym zakłamania prawdy historycznej – dał Pan przyzwolenie innym na zabijanie dumy narodowej Polaków ze swojej Ojczyzny na następne wiele lat. Cóż zrobić.. Nie mamy szczęścia do przywodców, którzy by potrafili bronić prawdy i strzec suwerenności Polski jak źrenicy oka, i jak również jej dobrego imienia w świecie w- imię sprawiedliwości, w duchu prawości. Zalicza się Pan do antywzorów osobowych polityków po 1945 roku.

Wyjeżdzali Żydzi z Polski tylko ci, którzy nie widzieli już dla siebie szans dorobienia się finansowego w Polsce; może poda Pan informacje, ilu Żydow po tych tak zwanych wydarzeniach marcowych pozostalo w Polsce?

Dzisiaj określa się w dokumentach przynależność państwową, kiedyś narodowość i pochodzenie – cóż w tym takiego strasznego?

Panie Prezydencie, czy Pan, jako profesor, prawnik rónież nie posiada wiedzy, jakiej narodowości ludzie sprawowali władzę w Polsce z nadania Moskwy czyli Stalina i innych, czy to jest również i w wolnej Polsce demokratycznej dalej TABU; pytam się: dlaczego Pan o tym nie mówi, czy to są tematy wstydliwe? Pan, uchodzący za katolika, jest zobowiązany do mówienia prawdy – szczególnie w okresie Wielkiego Postu, a jeżeli się jej nie zna, to lepiej nic nie mówić. To jest taka nasza rada dla Pana na przyszłość.

   Typowy, nacjonalistyczny bełkot zza oceanu. Pan Przewodniczący nie potrafi poprawnie posługiwać się językiem ojczystym, ale za to sugeruje antypolskie działania Lecha Kaczyńskiego. Podobno do tego typu organizacji należą osoby starsze i słabo wykształcone. Widocznie neoendecki  język młodych nie przekonuje. Ale emigracyjnej „starszyźnie” to nie przeszkadza, wszak u młodzieży patriotyzm słaby. Współczuję tylko Sikorskiemu, który z racji swego stanowiska musi czasem z takim pociesznymi organizacjami się spotkać podczas swoich wyjazdów.

marzec 24, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Prezydent niestety pochwalił

   Gorszego „prezentu” Lech Kaczyński nie mógł Tuskowi zrobić. Pierwszy chyba raz pochwalił rząd Tuska i to za politykę zagraniczną. W wywiadzie dla „Wprost” prezydent powiedział coś takiego: Podtrzymując wątpliwości co do niektórych aspektów polityki zagranicznej nowej ekipy, z satysfakcją odnotowuję, że w Moskwie pryncypia naszej polityki zagranicznej nie zostały naruszone. Ostatnie wypowiedzi prezydenta Putina potwierdzają jednak, że sprzeczności interesów między Polską a Rosją mają dziś trwały charakter. Oznacza to, ze innej polityki niż ta, którą prowadził PiS po prostu nie ma. I te słowa powinny dać politykom Platformy sporo do myślenia.

   Co to bowiem oznacza? Skoro Lech Kaczyński chwali politykę zagraniczną rządu, to znaczy że nie jest z nią za dobrze. Prezydent nie zna się na niej w ogóle, jednym z dowodów jest chociażby promowanie Anny Fotygi na szefa MSZ i zachwyt nad jej działalnością jako ministra. Teraz prezydent oświadcza że jest zadowolony że Donald Tusk nie doprowadził do ocieplenia stosunków z Rosją – bo tak należy odczytać jego słowa. Chciałby, żeby PO prowadziło taką samą politykę jak PiS – nieustanne awantury, zniechęcanie do siebie kolejnych państw, wypominanie ofiar wojennych jako argument w negocjacjach. Teatr pod tytułem „kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej” miałby trwać dalej, przy pełnej aprobacie Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście PiS nazywa to „wstawaniem z kolan” i jakoś zdziwienie wśród polityków wzbudziło to, że wygrana PO wzbudziła trudno skrywaną radość za granicą.

   Błędem PO będzie podążanie w niektórych sprawach drogą wyznaczoną przez Prawo i Sprawiedliwość. Poprzednia ekipa pokazała bardzo wyraźnie, jak nie należy prowadzić polityki zagranicznej. I tak, największym zagrożeniem dla dobrej polityki będzie obecny minister spraw zagranicznych – Radosław Sikorski. Był w rządzie PiS, znaczy to, że nie przeszkadzała mu tak bardzo „działalność” minister Fotygi. Jak każdy prawicowy polityk ma problemy z kompromisem kiedy Polska musi w czymś ustąpić, na razie nie zdążył jeszcze postawić się – jak to nasi szefowie MSZ mają w zwyczaju – reszcie szefów spraw zagranicznych innych krajów UE, ale jest to pewnie jedynie kwestia czasu. Zresztą wykazywał w przeszłości raczej niechęć wobec Unii, na stanowisku ministra SZ mamy więc amerykanofila.

   Istnieje więc prawdopodobieństwo, że szczególnie w stosunkach z Unią rząd Platformy będzie jedynie złagodzoną wersją rządu Jarosława Kaczyńskiego. Nie będzie nacjonalistycznych wyskoków jakimi raczył partnerów Kaczyński, nie będzie tragedii jaka miała miejsce za każdym razem gdy Anna Fotyga chociażby zabierała głos. Ale Polska nadal będzie miała opinię kraju źle współpracującego, niechętnego wszelkim kompromisom, stawiającego dziwne propozycje, kłótliwego. Ale za to w tej kwestii popieranego przez pana prezydenta.

luty 17, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Prezydentowi ciągle spada

   Poparcie dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego spadło o 7%. Wg najnowszego sondażu CBOS popiera go niecałe 30% Polaków, krytykuje go aż 60% ankietowanych. Wyniki bardzo złe, dla człowieka marzącego o drugiej kadencji wieszczące katastrofę w następnych wyborach.

   Ustrój polityczny w Polsce jest stworzony w taki sposób, że prezydent tak naprawdę nie musi robić nic. Cała odpowiedzialność spada na rząd, prezydent może przedstawiać się jako ten który nie ponosi odpowiedzialności za wszystko co złe. Kwaśniewski starał się nie zabierać głosu w najbardziej kontrowersyjnych sprawach, takich w których opowiedzenie się po którejś ze stron mogło odjąć mu parę punktów popularności. Nie robił nic i to nierobienie nagrodzili Polacy, wybierając go po raz drugi na prezydenta. A jeśli już gdzieś działał to przeważnie z sukcesem – chociażby w sprawach związanych z Ukrainą co doceniał nawet obecny prezydent.

   Lechowi Kaczyńskiemu wydaję się natomiast że w Polsce panuje ustrój prezydencki. Próbuje za pomocą swoich urzędników na nowo interpretować konstytucję. Mało tego, wydaje mu się że żyje w dwudziestoleciu międzywojennym, nie potrafi zrozumieć że świat uległ zmianie i prezydent nie oznacza pana w smokingu, otoczonego jakąś nabożną czcią. Pamiętamy wszyscy zaprzysiężenie Lecha Kaczyńskiego, które trafnie choć złośliwie nazwano „koronacją”. Tymczasem ludzie nie chcą na stanowisku głowy państwa wodza. Kwaśniewski przy wszystkich swoich wadach miał ten plus że potrafił się pokazać jako „brat-łata”, tu uścisnął dłoń, tam zażartował i tym zdobywał wyborców. Lech Kaczyński tego nie potrafi to też nie przyciąga do siebie ludzi. Już nieraz czytałem opinie że prezydent w węższym gronie jest znakomitym, pełnym humoru inteligentnym rozmówcą. I takiego prezydenta chciałbym zobaczyć. Nie nadąsanego, spiętego, cedzącego słowa.

   Prezydent ma jeden poważny problem. Tym problemem jest Jarosław Kaczyński. Nie jest tajemnicą że to Jarosław w tym duecie jest mózgiem. Istnieje prawdopodobieństwo że Lech wyzwoliwszy się spod wpływu brata, mógłby nam się pokazać jako inny człowiek. Póki co sprawia wrażenie osoby niesamodzielnej, działającej pod dyktando brata. Mniejszym problemem są najbliżsi współpracownicy prezydenta. Nie podziałała fama „cudownego spin-doctora” Michała Kamińskiego. Na razie wsławił się on wpychaniem prezydenta w kolejne wojenki z rządem, jak widać po sondażach nie był to najlepszy pomysł. O nominowaniu na szefa kancelarii prezydenta Anny Fatygi nie ma właściwie co pisać – pomysł bardzo zły, zatrudniać na jakby nie był ważne stanowisko osobę kompletnie nie nadającą się do polityki to strzał w stopę.

   Nie jestem zwolennikiem prezydenta, mam nadzieję że nie wygra następnych wyborów. Ale póki jest głową państwa chciałbym, żeby wywiązywał się dobrze ze swoich obowiązków, godnie reprezentował nas poza granicami kraju, cieszył się szacunkiem obywateli. Na razie każda z tych rzeczy idzie mu kiepsko.

luty 15, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Nie ma jeszcze komentarzy