W jaki sposób zacząć niweczyć swoje plany wygranej prezydentury? Można tak jak Tusk, zaufać swojej prawej ręce i pozwolić na szczerość w wypowiedziach dla prasy. A prawa ręka puszczona samopas podzieli się swoimi przemyśleniami na temat prezydentury swojego szefa:
Możliwe, że po wygranych wyborach prezydenckich Donald Tusk będzie łączył funkcję głowy państwa z szefem Platformy Obywatelskiej.
Na razie się zastanawiamy. Trudno to sobie wyobrazić, ale powiem szczerze, jest to możliwe. I ta prezydentura Lecha Kaczyńskiego była bardzo polityczna i ona jakby usprawiedliwia takie funkcjonowanie sprawy.
W sumie na plus Schetynie można zapisać to, że po raz pierwszy ktoś otwarcie przyznaje że prezydent nie musi być wcale prezydentem wszystkich Polaków, czy nawet większej części. I to chyba jedyny plus. Taki Kaczyński udaje bezpartyjnego a dobrze wiemy jak jest, kiedy Tusk zostanie prezydentem to uczciwie powie „ Jestem prezydentem członków i wyborców Platformy”.
Schetyna zasłania się Kaczyńskim, jego zaangażowaniem w wyborach po to by Prawo i Sprawiedliwość dzięki autorytetowi prezydenta zyskało parę punktów więcej. Tylko jednego wicepremier nie zauważa, że jednym z powodów niskich notowań Lecha Kaczyńskiego, jest właśnie wyraźne opowiedzenie się po jednej ze stron. I taki Aleksander Kwaśniewski został prezydentem dwukrotnie dlatego, że udało mu się przekonać wyborców że jest prezydentem ponadpartyjnym. Dlaczego więc Schetyna chce, by Tusk szedł drogą Kaczyńskiego a nie Kwaśniewskiego? Czy Tusk jest rzeczywiście tak leniwy i do spełnienia się wystarczy mu jedna kadencja? Zakładam oczywiście że Donald Tusk uzgadniał plan swojej prezydentury ze Schetyną i wypowiedzi wicepremiera to efekt ich przemyśleń.
Bzdurne jest usprawiedliwianie się na zasadzie „Lech Kaczyński tak robił więc dlaczego my mamy robić inaczej”. PiS stracił władzę a prezydent zapewne niedługo ją straci, bo ich działania nie podobały się wyborcom. Schetyna, jakby nie rozumiejąc takiej oczywistej oczywistości, pcha swoją partię i kandydata na drogę Prawa i Sprawiedliwości. Wicepremier albo stracił swój instynkt polityczny, albo pycha z powodu wygranych przez PO wyborów do europrlamentu przesłoniła mu trzeźwość myślenia.
Gdybym wyznawał ulubioną przez prawicowców spiskową teorię dziejów, pewnie twierdziłbym, że Schetyna jest znakomitą, V kolumną w polskiej polityce. Tak długo się maskować, dojść tak wysoko, by w końcu załatwić wroga – Tuska i całą Platformę.
czerwiec 13, 2009
Opublikował/a
kriskul |
Polityka |
PO, Schetyna, Tusk |
Nie ma jeszcze komentarzy
Gdyby Mirosław Drzewiecki miał choć trochę honoru, po swoim kluczeniu i wykrętach na temat zdarzeń w Stanach podałby się już dzisiaj do dymisji. Jeśli Donald Tusk chce, by jego rząd różnił się od poprzedniego chociażby tym, że ministrami nie są osoby mające w przeszłości jakieś zatargi z prawem, powinien Drzewieckiego odwołać z funkcji. Na razie jednak wszystko wskazuje na to że minister sportu utrzyma się na stanowisku.
Nie wierzę Drzewieckiemu. Całe to ściemnianie o tym że nie było tak jak jest w papierach, że podpisywał nie wiedząc co podpisuje bo nie zna języka jest niewiarygodne. Z raportu policji wynika, że żona poinformowała oficera o ataku męża. Wynikałoby z tego, że pani Drzewiecka umie angielski. Albo że amerykańska policja kłamie i te zeznanie sobie wymyśliła. Dwa. Jeśli policja zatrzymuje obywatela obcego państwa, który na dodatek podaje się za dyplomatę i nie zna języka, to powinna zawiadomić ambasadę/konsulat. Więc może jednak Drzewiecki wiedział co podpisuje. To że żona broni męża nie ma żadnego znaczenia, w końcu Łyżwińska też broniła swojego męża. W każdym razie cała ta „afera” powinna być dokładnie wyjaśniona, póki co załatwiono to w sposób typowo polski – Tusk dał wiarę ministrowi, bo ten powiedział że tak nie było.
Oczywiście to co zrobił (lub też nie zrobił) Drzewiecki nie jest jakimś wielkim przestępstwem. Nie jest to afera korupcyjna, nie jest to wymuszanie seksu za pracę. Ale głupie wykręty ministra, niejasności wokół całej sprawy, i pobłażliwość premiera pokazują że Tusk idzie w ślady poprzednich szefów Rady Ministrów.
listopad 18, 2008
Opublikował/a
kriskul |
Polityka |
Drzewiecki, PO, Polityka |
Nie ma jeszcze komentarzy
Skoro Platforma postanowiła zmienić się w nieco bardziej strawną populistyczną mieszankę PiS-u i Samoobrony, jeśli nie chce jej się uchwalać bardziej potrzebnych ustaw (służba zdrowia), należy podpowiedzieć Platformie parę pomysłów, które jeszcze bardziej zachwycą polskie społeczeństwo. Mogą naruszać polską konstytucję – zawsze można ją zmienić. Nie muszą być też zgodne z prawem międzynarodowym, to zawsze można w gronie głów państw przedyskutować. Pomysły powinny być ostre, mocno radykalne i przede wszystkim cieszące się akceptacją społeczeństwa.
Koniec z zasłanianiem się prawami człowieka, o które to prawa cześć członków PO walczyła w PRL. Dwadzieścia prawie lat państwo przestrzega takich praw i proszę – doczekaliśmy się polskiego Fritzla, dresiarzy tłukących ludzi na osiedlach, narkotyków. A jak praw obywatelskich się nie przestrzegało to był spokój – pedofilii nie było, git-ludzie tłukli jedynie hipisów a społeczeństwo odurzało się jedynie alkoholem.
Skoro już nie trzeba przestrzegać praw człowieka, to jaki projekt ustawy można by podpowiedzieć PO? Skoro kastrowanie pedofilów cieszy się akceptacją Polaków to można pójść tym tropem. Kogo najbardziej nie lubią Polacy? Żydów i masonów ciężko rozpoznać, więc odpadają. Ale są w naszym kraju ludzie, których rozpoznać bardzo łatwo a są przez prawowitych obywateli bardzo nielubieni – Cyganie (przez politycznych poprawniaków nazywanych Romami).
Lud wie jak jest, Cyganie kradną, porywają przyszłe żony, rodzą dużo dzieci a potem śmią brać zasiłki. Albo ci bogatsi – kradną, szpanują złotem i głośno zachowują się w supermarketach. Romski dzieci nie chcą uczyć się w szkołach i są bezczelni. Nie cieszą się popularnością nasi śniadzi współobywatele. Dlaczego więc nie wprowadzić kastracji Romów? Polakom by się spodobało, Platformie skoczyłoby o parę punktów w sondażach. Świat mógłby zaprotestować, ale przecież można by to przedyskutować na forum międzynarodowym (może Słowacja i Czechy poparłyby nas). Konstytucję się zmieni, zadania podejmie się niezmordowany Nowak: “Tutaj będziemy szukali takich rozwiązań, które nie naruszają porządku konstytucyjnego. Jeżeli nawet naruszają obecny porządek konstytucyjny, to trzeba zmienić konstytucję”.
wrzesień 11, 2008
Opublikował/a
kriskul |
Bez kategorii |
kastrowanie, PO |
Nie ma jeszcze komentarzy
Planowane zmiany w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej są chyba pierwszą rzeczą, za którą warto pochwalić Platformę Obywatelską. Partia która kiedyś głosiła totalnie bezsensowną ideę „pełnego otwarcia archiwów”, przebudziła się i ujrzała czym jest IPN – pełnym wycieków instytutem do walki z politycznymi przeciwnikami. Instytucją gdzie zatrudniono politruków udających rzetelnych badaczy historii.
Osobiście jestem za likwidacją IPN-u i zamknięciem archiwów na co najmniej 30 lat, jednak to tylko marzenie. Ale kroki Platformy, by Instytut stał się rzetelną placówką badającą PRL-owską historię świadczy o tym że nawet dawni zwolennicy lustracji zobaczyli, jak IPN zarządzany przez ludzi ogarniętych nienawiścią i chęcią zemsty stał się w niepodległej Polsce pierwszym symbolem brudnych gier politycznych i „kasowania” niepożądanych.
Jeśli planowane zmiany doprowadzą do tego że z Instytutu Pamięci Narodowej znikną Kurtyka, Cenckiewicz, Andrzej Gwiazda, będzie to wielki sukces. Rzetelni historycy i badacze będą potrafili badać PRL-owskie dzieje bez kierowania się własnymi obsesjami. Jak upolityczniony jest Instytut mogliśmy zobaczyć gdy PiS zorganizował „wiec w obronie instytutu”. Kaczyńscy boją się, że zabierze się im narzędzi do walki, że miną czasy gdy usłużni pracownicy IPN pracowali nocami, by na czas znaleźć haki (rozpatrywanie ustawy lustracyjnej przez Trybunał Konstytucyjny).
Pozostaje tylko kibicować w tej sprawie Platformie i mieć nadzieję, że odpowiednie zmiany uda się przeprowadzić jak najszybciej.
czerwiec 23, 2008
Opublikował/a
kriskul |
lustracja |
IPN, PO |
Nie ma jeszcze komentarzy
Gorszego „prezentu” Lech Kaczyński nie mógł Tuskowi zrobić. Pierwszy chyba raz pochwalił rząd Tuska i to za politykę zagraniczną. W wywiadzie dla „Wprost” prezydent powiedział coś takiego: Podtrzymując wątpliwości co do niektórych aspektów polityki zagranicznej nowej ekipy, z satysfakcją odnotowuję, że w Moskwie pryncypia naszej polityki zagranicznej nie zostały naruszone. Ostatnie wypowiedzi prezydenta Putina potwierdzają jednak, że sprzeczności interesów między Polską a Rosją mają dziś trwały charakter. Oznacza to, ze innej polityki niż ta, którą prowadził PiS po prostu nie ma. I te słowa powinny dać politykom Platformy sporo do myślenia.
Co to bowiem oznacza? Skoro Lech Kaczyński chwali politykę zagraniczną rządu, to znaczy że nie jest z nią za dobrze. Prezydent nie zna się na niej w ogóle, jednym z dowodów jest chociażby promowanie Anny Fotygi na szefa MSZ i zachwyt nad jej działalnością jako ministra. Teraz prezydent oświadcza że jest zadowolony że Donald Tusk nie doprowadził do ocieplenia stosunków z Rosją – bo tak należy odczytać jego słowa. Chciałby, żeby PO prowadziło taką samą politykę jak PiS – nieustanne awantury, zniechęcanie do siebie kolejnych państw, wypominanie ofiar wojennych jako argument w negocjacjach. Teatr pod tytułem „kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej” miałby trwać dalej, przy pełnej aprobacie Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście PiS nazywa to „wstawaniem z kolan” i jakoś zdziwienie wśród polityków wzbudziło to, że wygrana PO wzbudziła trudno skrywaną radość za granicą.
Błędem PO będzie podążanie w niektórych sprawach drogą wyznaczoną przez Prawo i Sprawiedliwość. Poprzednia ekipa pokazała bardzo wyraźnie, jak nie należy prowadzić polityki zagranicznej. I tak, największym zagrożeniem dla dobrej polityki będzie obecny minister spraw zagranicznych – Radosław Sikorski. Był w rządzie PiS, znaczy to, że nie przeszkadzała mu tak bardzo „działalność” minister Fotygi. Jak każdy prawicowy polityk ma problemy z kompromisem kiedy Polska musi w czymś ustąpić, na razie nie zdążył jeszcze postawić się – jak to nasi szefowie MSZ mają w zwyczaju – reszcie szefów spraw zagranicznych innych krajów UE, ale jest to pewnie jedynie kwestia czasu. Zresztą wykazywał w przeszłości raczej niechęć wobec Unii, na stanowisku ministra SZ mamy więc amerykanofila.
Istnieje więc prawdopodobieństwo, że szczególnie w stosunkach z Unią rząd Platformy będzie jedynie złagodzoną wersją rządu Jarosława Kaczyńskiego. Nie będzie nacjonalistycznych wyskoków jakimi raczył partnerów Kaczyński, nie będzie tragedii jaka miała miejsce za każdym razem gdy Anna Fotyga chociażby zabierała głos. Ale Polska nadal będzie miała opinię kraju źle współpracującego, niechętnego wszelkim kompromisom, stawiającego dziwne propozycje, kłótliwego. Ale za to w tej kwestii popieranego przez pana prezydenta.
luty 17, 2008
Opublikował/a
kriskul |
Polityka |
Kaczyński, PO, prezydent |
Nie ma jeszcze komentarzy
Biskup Pieronek porównał polityków LiD do psów i szczurów za zamiar zgłoszenia projektów ustaw: o wprowadzeniu do szkół wiedzy o życiu seksualnym, oraz o refundacji antykoncepcji. Wiadomo było jak zachowa się kościół, zaraz zacznie się wypominanie korzeni SLD, akurat w tego typu sprawach kościół zawsze chętnie zabiera głos i głośno wyraża swoje opinie. Szkoda że biskupi tak rozmowni nie są kiedy poruszane są drażliwe tematy (drażliwe dla kościoła). Ale zostawmy już w spokoju tego rzekomego przedstawiciela „liberalnego” skrzydła w episkopacie.
Od razu negatywnie na proponowaną inicjatywę zareagowały PiS i Platforma. O ile negacja PiS nie dziwi, o tyle natychmiastowe „nie” PO budzi jednak zdziwienie. Owszem uznaje się ona za partię konserwatywną światopoglądowo. Ale tu problem jest jednak bardziej poważny, żeby przykrywać go durnym gadaniem o konserwatyźmie.
Ile nastolatek zachodzi w ciążę? Szacuje się że około 7% spośród wszystkich porodów to porody kobiet do 19 roku życia. Bywają skrajne przypadki że w ciążę zachodzi dwunastolatka. A należy wziąć pod uwagę że te 7% to liczba porodów, a przecież część nastolatek poddaje się aborcji. Poziom wiedzy nastolatków o zapobieganiu ciąży obniża się, w Polsce nadal nie budzi zażenowania piętnastolatka pytająca czy podczas swojego „pierwszego razu” musi stosować antykoncepcję, bo słyszała że wtedy można bez. W Polsce można w telewizji publicznej pleść głupoty o tym, że prezerwatywa chroni przed AIDS w zaledwie 40%.
Prawica żyje w innym świecie, wg wyobrażeń naszych konserwatywnych polityków coś takiego jak seks nie interesuje młodzieży. Przekonani są że skoro dziewięćdziesiąt parę procent głosi że jest katolikami to seks przedmałżeński dotyczy jedynie tych bezbożnych paru procent. A tak niestety nie jest, wiek inicjacji stale się obniża i na nic da się kopiowanie na polski grunt inicjatyw typu „noszenie obrączki która pokazuje całemu światu że oddam się mojemu lubemu po ślubie”. Temu nie można zapobiec, ale można spróbować zaradzić temu żeby dzieci nie miały dzieci. Skoro piętnastolatka już „musi” zrobić to ze swoim chłopakiem, to niech na takich lekcjach wychowania seksualnego uświadomią ją, że nie warto ulegać namowom chłopka że „cukierek lepiej smakuje bez opakowania” i nie zgodzi się na seks bez „opakowania”.
Donald Tusk tłumacząc swój światopoglądowy zwrot na prawo tłumaczył się, że ma tak każdy ojciec dorastającej córki. I tak do inicjatywy LiD zapewnie podejdzie PO – głupimi tłumaczeniami będą udowadniać dlaczego w Polsce nie można wprowadzić propozycji lewicy. Albo, co gorsza, wejdzie ustawa, ale po poprawkach Platformy lekcje o wychowaniu poprowadzą katecheci. A to byłoby chyba gorsze niż stan obecny.
luty 13, 2008
Opublikował/a
kriskul |
Polityka, społeczeństwo |
PO, społeczeństwo |
1 komentarz
Zarówno zachód jak i wschód ucieszył się kiedy wybory wygrała Platforma Obywatelska, tragiczna polityka Kaczyńskich doprowadziła do tego, że każdy rząd dostałby od naszych sąsiadów ogromny kredyt zaufania. Kraje chociażby Unii Europejskiej oddychają z ulgą, pamiętając działalność minister Fatygi, żałosną kolejkę do telefonu podczas szczytu, „dyplomatyczną” politykę Jarosława Kaczyńskiego. Platforma jawi się za granicą jako ugrupowanie proeuropejskie i nowoczesne, bez kompleksów i nie wypominające za każdym razem narodowych krzywd. Ale czy jest rzeczywiście tak, jak sądzi zachód?
Może przy PiS-ie Platforma może wydawać się ugrupowanie proeuropejskim, ale swoją całą dotychczasową polityką można raczej sądzić że jest to proeuropejskość konserwatywna – czyli typowo polska. Mózgiem PO jeśli chodzi o sprawy zagraniczne jest Jacek Saryusz-Wolski, podobno to on jest autorem głupiego i szkodliwego zawołania „Nicea albo śmierć”, które z taką werwą wygłosił z trybuny sejmowej Jan Rokita. Czy jest on proeuropejski? To że ktoś nie neguje naszego członkostwa w Unii nie znaczy że jest tejże Unii wielkim zwolennikiem. Jest doceniany przez braci Kaczyńskich, gorszej rekomendacji jeśli chodzi o sprawy zagranicznej dostać nie można.
Na czele Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanął Radek Sikorski. W prasie pojawiły się ochy i achy jaki to wspaniały dyplomata, znający języki obce gentleman z doskonałymi kontaktami w świecie. Nowy szef MSZ to amerykanofil, dotychczas nie mieliśmy za wiele okazji posłuchać co sądzi o Unii, jaka jest jego koncepcja współpracy z państwami członkowskimi. Polska jest naprawdę dziwnym krajem, wystarczy że ktoś zna języki obce i zaraz staję się doskonałym znawcą stosunków międzynarodowych. Sikorski nie wyróżnił się niczym jak minister obrony narodowej, pamięta się tylko jego niesmaczne aluzje „wojenne” odnośnie rurociągu. To że ma dobre stosunki z niektórymi konserwatystami amerykańskimi, nie przesądza o jego kwalifikacjach na szefa MSZ.
Platforma Obywatelska sceptycznie podchodzi do koncepcji Unii jako federacji, tak jak Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za Europą ojczyzn. Donald Tusk już zaczął hamletyzować nad podpisaniem Karty Praw Podstawowych. Czyli chce Unii słabej, takiej która nie będzie mogła być przeciwwagą dla Stanów czy Chin. Znów, jak to zawsze w wypadku prawicy, górę bierze źle pojęty patriotyzm i strach przed atakiem ze strony nacjonalistów za jakiś wydumany V Rozbiór Polski. PO prawdopodobnie też będzie domagała się traktowania Polski jak jednego z najbogatszych i największych państw – wbrew jakiejkolwiek logice.
Polska polityka zagraniczna nie zmieni się znacznie, nie będzie kompromitujących wypowiedzi jak za rządów PiS-u, Tusk nie będzie wypominał Niemcom zabitych podczas drugiej wojny światowej. Ale nie nastąpi zwrot jeśli chodzi o politykę w stosunku do Unii. Prawica nie chce pełnej integracji z Unią, jak ognia boi się UE jako federacji – tych którym taka wizja Unii się podoba wyzywając od zdrajców i sprzedawczyków. I taka jest też Platforma Obywatelska, bardziej ułożona niż PiS, ale cierpiąca na typowe dla polskiej prawicy wyolbrzymianie zalet własnego państwa i niechęć do głębszej integracji z Unią pod płaszczykiem haseł o tożsamości narodowej. I długo jeszcze przyjdzie czekać na partię która ten stan rzeczy zmieni.
listopad 23, 2007
Opublikował/a
kriskul |
Polityka |
PO, Unia Europejska |
2 komentarzy