łże-dumanie

Maryjna szkoła tolerancji

Co to jest maryjna szkoła tolerancji? Można powiedzieć że jest to pewien nurt w Kościele, który głosi że warto bardzie pochylać się nad płodem niż nad człowiekiem. Reprezentantem tego nurtu jest biskup kielecki Kazimierz Ryczan. Podczas obchodów rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja pan biskup powiedział:

Chciałbym, aby którekolwiek nienarodzone dziecko otoczono chociaż taką troską, jak panią Blidę, która przecież dobrowolnie popełniła samobójstwo.

Pasterzy z maryjnej szkoły tolerancji mniej zajmuje tragedia dorosłego człowieka, małym problemem wydaje się tragedia rodziny której członek popełnił samobójstwo. W końcu samobójstwo to grzech. Żałuję tylko że biskup nie sprecyzował jaką to troskę ma na myśli. Czy może troska ze strony propisowskich blogerów u których prawie dało wyczuć się satysfakcję – „zabiła się, więc się przyznała, więc Ziobro miał rację każąc ją aresztować”. Z tego typu troską mieliśmy tu na salonie do czynienia.

Ale wróćmy do maryjnej szkoły tolerancji. Czy będzie to teraz główna frakcja w Episkopacie, wszak biskupi zawsze bardzo chętnie wypowiadali się w sprawie zygot. Czy Kościół polski ustami biskupa Ryczana ogłosił że od tej pory mniej obchodzi go żyjący człowiek, a bardziej zapłodniona komórka. Z człowiekiem dorosłym wiadomo, są większe problemy – ma wątpliwości, współżyje przed ślubem, czasem występując przeciwko Bogu dobrowolnie popełnia samobójstwo. Ale żeby stawiać go zaraz niżej w hierarchii?

A co np. z dziećmi z domu dziecka? Te które uniknęły aborcji, ale porzucono po urodzeniu. Czy im też nie należy się chociażby odrobina troski, jaką maryjna szkoła tolerancji zamierza otoczyć dzieci nienarodzone. Tak mało słychać o nich ze strony Kościoła. A przecież one dobrowolnie się nie oddały do domu dziecka. Czy maryjna szkoła tolerancji też je obejmuje?

Ciekaw jestem czy kościelny nurt maryjnej szkoły tolerancji oprócz tego że stawia przede wszystkim na nienarodzonych, ma także określone sympatie polityczne. Wszak biskup Ryczan dał już się poznać jako znawca polskiej sceny politycznej:

Społeczeństwo wyraziło swoją wolę, kto ma sprawować rządy na poziomie lokalnym, już po raz drugi z uporem potwierdzając, iż życzy sobie współpracy PiS i PO

Jeśli obie partie tego nie zrozumieją to oznacza, że przy następnych wyborach pojawi się trzecia siła. Nie dopuszczam myśli, że może to być lewica

Podobno istnieją poważne konflikty między prawicowymi ugrupowaniami w Radzie Miasta w Kielcach. Czyżby ten fakt rozczarował biskupa  tak bardzo, że postanowił głosić wyższość nienarodzonych nad narodzonymi? Wydaje się to logiczne, ci pierwsi raczej nie mają szans sprawić przykrości piewcy maryjnej szkoły tolerancji.

maj 4, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Kto może krytykować kościół

   Ostatni spór o nominację abp. Sławoja Leszka Głodzia na stanowisko metropolity gdańskiego pokazał po raz kolejny, jak bardzo niechętnie polski Kościół przyjmuje jakiekolwiek krytyczne uwagi. A już najgorzej jak  „cywile” zaczną krytykować mającego wpływy w Episkopacie arcybiskupa. Zaraz dano odpór, jak zwykli ludzie mają czelność ingerować w wewnętrzne sprawy kościoła, jak zawsze nawiązano do czasów stalinowskich – wydaje się, że Episkopat nie może już wydać oświadczenia bez odwołań do tamtych czasów.

   Dostało się też mediom, one są już od dawna na cenzurowanym. A to napiszą o Petzu, to pogrzebią w życiorysie Wielgusa, to znów nie spodoba im się fakt że Kościół nie robi nic z pedofilami w swoim gronie. Zapewne Episkopat chciałby aby z okazji nominacji Głodzia media zareagowały tak jak w przypadku gdy Papież przyjeżdżał do Polski. A więc wywiady, wspomnienia kolegów z dzieciństwa i szkoły, niezmiernie ważne informacje że arcybiskup lubi kaczkę ale nie lubi brukselki, wszystko słodko i pięknie. Zamiast tego media wolą mnożyć wątpliwości i siać zwątpienie. Biskupi zagrzmieli więc:

 Stwierdzamy z ubolewaniem, że w naszym kraju pojawią się obecnie próby podważenia usankcjonowanej od lat praktyki wyboru biskupów diecezjalnych przez naciski, także za pomocą środków społecznego przekazu.

    Wściekłość u biskupów wzbudza fakt, że ludzie ośmielają się mieć własne zdanie odnośnie swojego nowego metropolity. Że zwykłe szaraczki nie chcą już w milczeniu akceptować każdej decyzji, czy to Episkopatu czy Watykanu. Niepokornych teologów można usunąć z szeregów Kościoła, bądź zmusić ich by sami odeszli, ale co zrobić z większą liczbą ludzi. Na razie Episkopat jedynie ich obraził pokazując jednocześnie gdzie jest miejsce zwykłych ludzi w życiu Kościoła.

    Uaktywnił się też ksiądz Jankowski, jeden z najbardziej zadowolonych z decyzji Watykanu. I już wiemy, że Wałęsa był pijany kiedy opowiadał się przeciwko kandydaturze Głodzia. Prałat ma nadzieję na powrót i niewykluczone że nowy metropolita (poglądami bliski Jankowskiemu i Rydzykowi) przywróci Jankowskiego „do życia”. Pod opieką arcybiskupa ksiądz Jankowski może być pewien, że media zostaną odpowiednio zbesztane gdyby znów dziennikarzom nie spodobała się gwiazda Dawida leżąca obok swastyki.

kwiecień 17, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Kościół chętnie gości Nowaka

 

   Trwa tournee po Polsce profesora Nowaka, „wybitnego” specjalisty w dziedzinie stosunków polsko-żydowskich. Przyjmowany entuzjastycznie przez słuchaczy Radia Maryja, Prawdziwych Polaków, wszystkich którym na sercu leży dobro Najjaśniejszej. Okazuje się że profesor ma także liczne grono zwolenników wśród księży. Udostępniają oni swoich świątyń, gdzie Nowak bez przeszkód może opowiadać o antypoloniźmie i złych Żydach.

   Dlaczego Kościół pozwala na antysemickie wybryki na swoim terenie? Jedną z przyczyn może być fakt, że Nowak głośno mówi to, czego księża nie mogą (nie chcą) głośno powiedzieć. Rezerwa, czy niechęć do „starszych braci” w Kościele jest nadal silna. I nie pomogły gesty czy działania Jana Pawła II. Udostępniając świątynie pierwszemu polskiemu żydożercy, Kościół daje do zrozumienia że akceptuje treść jego przemówień. Innego wytłumaczenia nie ma. Bo i jak można się z tego tłumaczyć – że nie zna się działalności i publicystyki tego wybitnego Polaka Patrioty?

   Podczas swoich wystąpień Nowak atakuje przede wszystkim Grossa. Ale podczas ostatniego występu dostało się także Jackowi Kuroniowi (tu wychodzi żarliwy katolicyzm profesora), Leonowi Kieresowi – nazwanego “żałosną karykaturalną postacią”. Tłum słuchał i klaskał, nie ma to jak przejechać się po zmarłym Kuroniu, szczególnie robiąc to w świętym miejscu, pod krzyżem. Część obecnych księży też oklaskiwało wywody naszego „znawcy”. Tak oto wygląda wiara w Polsce, takich katolicy mają pasterzy. Tak wygląda miłosierdzie.

   Episkopat robi to co zawsze, kiedy coś niedobrego dzieje się w jego szeregach – milczy. Jeśli w Polsce poruszany jest temat aborcji, edukacji seksualnej w mediach zaraz odzywają się biskupi Pieronek, Życiński. Ale wiadomo, że te tematy wywołują anty-Polacy, łże-patrioci których tak bardzo piętnuje prof. Nowak. Dlaczego teraz nie odzywają się hierarchowie Kościoła – ci z rzekomo liberalnego skrzydła. Czy nie ma takiego hierarchy który nazwałby rzeczy po imieniu – że wykłady Nowaka to po prostu żałosny, antysemicki kwik. Na razie wybrano milczenie, a Nowak nadal może liczyć na gościnę w kościołach.

marzec 3, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Upadek kościoła

   O tym  że kościół jakoś nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości – po 1989 – wiadomo nie od dziś. Póki żył Papież Jan Paweł II, kler miał swojego przewodnika który wskazywał drogę, pogroził palcem w razie jakichś błędów, wezwał do siebie  w razie potrzeby. Niestety przewodnika zabrakło, teraz kościół musi radzić sobie sam i jak widać nie za bardzo mu to idzie.

   Nie tak dawno z kościoła wystąpił jeden z najwybitniejszych katolickich teologów – profesor Tomasz Węcławski. Kościół zareagował typowo, profesor został ekskomunikowany (jak każdy kto dokonał aktu apostazji), przy okazji na stronie Archidiecezji Poznańskiej wydano oświadczenie potępiające ostatnie wykłady Węcławskiego. Nie tak dawno mieliśmy jeszcze aferę z ojcem Obirkiem. Z kościoła odchodzą, bądź są z niego wyrzucane osoby prezentujące katolicyzm bardzie „otwarty, duchowni którzy starają się myśleć samodzielnie. To jest nowa droga kościoła katolickiego w Polsce.

   Jak wygląda i jak będzie wyglądał kościół w Polsce? W Episkopacie w siłę rosną zwolennicy ojca Rydzyka, jedynie nieliczni biskupi „ośmielają” się krytykować wyskoki redemptorysty. Niedawno kler pokazał swoją chciwość, akceptując drobne oszustwo pozwalające na dotację Świątyni Opatrzności Bożej. Nie zabiera głosu w sprawach, które chociażby pośrednio go dotyczą („Strach” Grossa) a które są dla niego niewygodne. O ile łatwiej wypowiadać się w spawie aborcji czy eutanazji. O tym, że katolicyzm w Polsce staje się coraz bardziej zaściankowy czy nietolerancyjny można przekonać się czytając chociażby teksty nowych, czołowych katolickich publicystów, jak chociażby Tomasza Terlikowskiego (polecam najnowszy, kuriozalny tekst o ateistach na blogu w S24). O blogerach nie wspominając, ile już jadu wylano na np. Tygodnik Powszechny trudno zliczyć, teraz „prawdziwie” katolickimi są Gość Niedzielny czy Christianitas. Jako specjalista od spraw Żydowskich w kościele przedstawiany jest ks. prof. Michał Poradowski, wychwalany na stronie polonica.net co już powinno dać do myślenia.

   Kościół katolicki ma do wyboru dwie drogi którymi może pójść. Jedna prowadzi do katolicyzmu otwartego, tolerancyjnego, w którym nie ma miejsca na akty niechęci do myślących inaczej. Druga to ta którą na razie podąża, katolicyzm „ciemny”, zamknięty, brzydzący się słowem „tolerancja” czy „wybaczenie”. Idąc tą drogą dalej może straci wyznawców, opustoszeją kościoły jak ma to miejsce na zachodzie, ale będzie mocny swoją grupą bezkrytycznych wyznawców – „Prawdziwych Katolików”.

styczeń 26, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Życiński strofuje TVN

   Arcybiskup Józef Życiński skrytykował niedawno wyemitowany odcinek „Uwagi”, gdzie dziennikarka TVN-u śmiała po kryjomu nagrać terapię rzekomo leczącą z homoseksualizmu. Terapię która tak zachwala kościół i prawicowe media, przytaczając przykłady cudownie uzdrowionych, oczywiście pomijając milczeniem głosy tych którzy naprawdę się na tym znają – lekarzy, psychologów. Arcybiskup powiedział jedno ważne zdanie odnośnie programu,: „Wyjątkowo prymitywne zachowanie, gdzie delikatna strefa intymności, wrażliwości, problemów moralnych staje się przedmiotem kupczenia, które można potem sprzedać w telewizji”.

   A jak można określić tę pseudo pomoc osobom homoseksualnym? Ta delikatna strefa intymności o której mówi Życiński, jest poddawana, jak już wiemy dzięki programowi, manipulacji. Strefą wrażliwości zajmują się katoliccy fanatycy, bez odpowiedniego przygotowania. Można by zaryzykować nawet tezę, że to co dzieje się w ośrodku „Odwaga”, przypomina raczej pranie mózgów urządzane przez sekty. Kościół nie akceptuje homoseksualistów, dla gejów nie ma miejsca w niebie, dlatego też poprzez takie „instytuty” jak ten w Lublinie stara się wmówić ludziom kochającym inaczej że błądzą ale mogą zejść ze złej drogi. Za nic ma apele specjalistów że skłonności homoseksualnych nie da się „zlikwidować”, pozostaje głuchy na apele psychologów że ta terapia nic nie da a jedynie wpędza „pacjentów” w poczucie winy.

   Abp Życiński powinien zastanowić się zanim oskarży kogoś o bawienie się czyjąś strefą wrażliwości i intymności. Po jego nosem pewna instytucja, mająca jego błogosławieństwo, osiągnęła w tym mistrzostwo.

grudzień 3, 2007 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Nie ma jeszcze komentarzy