łże-dumanie

Przedwojenny bojkot

   Głośno było na salonie przez parę dni o bojkocie, który postanowiło zorganizować kilkunastu prawicowych blogerów.  Oczywiście prawicowych, bo lewica ma to do siebie że nie żywi się spiskowymi teoriami i nie obraża się innych za czytanie „nieprawomyślnych” gazet. Lewica jest także poważna więc nie próbuje stworzyć przeciwwagi dla dużego medium mając kilkaset złotych, parę drukarek średniej jakości. Ale zostawmy naszych salonowych partyzantów.

   Sama inicjatywa sprawiła, że trochę poczytałem sobie o bojkotach wszelkiego rodzaju w Polsce. Tradycja ma już trochę lat, już w okresie międzywojennym prawica pokazywała jak bardzo lubi bojkotować.

   W Polsce przedwojennej duże wpływy miała endecja. Polskich nacjonalistów drażnił fakt, że niektórym Żydom powodziło się zawodowo, czy to w handlu, czy w zarządzaniu przedsiębiorstwami. Wezwali więc swoich zwolenników do bojkotu żydowskich sklepów. Krewcy patrioci nie ograniczyli się oczywiście tylko do niekupowania, a to stłukli szyby w sklepie, a to przy okazji pobili właściciela. Noach Lasman, poznański Żyd mieszkający obecnie w Izraelu w wywiadzie dla gazet wyborczej tak wspominał ów bojkot:

 „Sklepy w całym Poznaniu nalepiały na szybach kartki z napisem “Firma chrześcijańska”, “Swój do swego po swoje”, “Nie kupuj u Żyda, bo to zwiększa bezrobocie”. Ale to nie wystarczało. Więc wystawiano przed sklepami żydowskimi przy ul. Kramarskiej czy Wronieckiej pikiety. To byli zwykle bezrobotni, którzy mogli sobie dorobić parę złotych. Jak stawali przed naszym sklepem, to wychodziła ekspedientka i dawała im herbatę albo kawę, żeby się zagrzali (śmiech). Ale swoją robotę robili dalej! W czasie wojny ojciec opowiadał mi, że właściciele kilku sklepów polskich zaopatrywali się w jego hurtowni w pierze.          Ale dołączyli się do bojkotu, bo to było w dobrym tonie.

Czasami historia robi kawały. Koło Collegium Maius była znana restauracja Dobskiego Przychodziło tam wielu Żydów - właściciel był szachistą, a wśród Żydów było wielu szachistów. Pewnego razu polscy studenci zajęli wszystkie stoliki i zamówili tylko wodę sodową. Właściciel się zorientował, że coś jest nie w porządku. Wtedy studenci powiedzieli mu, że ma wywiesić kartkę “Żydom i psom wstęp wzbroniony”. Jakiś czas się opierał, ale interes jest interesem i w końcu wywiesił. Studenci się wynieśli i Żydzi też. A cała ta historia tak się skończyła, że wybuchła wojna, wkroczyli Niemcy, przetłumaczyli napis na niemiecki i dodali: “und Polen” [i Polakom].

   Polacy jak to Polacy, większość głośno krzyczała że u Żyda kupować nie będą a robili swoje, kupowali tam gdzie mi się opłacało najbardziej i gdzie towar był najlepszy. Czyli u Żyda. Ta część nawiedzona, bojkotująca, tłukąca szyby i zrównująca Żydów do psów na szczęście była mniejszości.

kwiecień 16, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka, społeczeństwo | , | Liczba komentarzy: 2

Dowcipnisie od “golenia bobra”

    Rzadko zgadzam się z prawicowymi publicystami, ale dzisiaj stwierdziłem że mają oni rację, głosząc że młodzież ceni sobie wartości prawicowe i ogólnie jest bardziej konserwatywna, niż rozpasane moralnie dzieciaki z lat dziewięćdziesiątych. Że cenią sobie rodzinę, odwiedzają Muzeum Powstania Warszawskiego a największym autorytetem nadal jest dla nich Jan Paweł II.

 

    Konserwatywna prawica głośno krzyczała potrzebie przywrócenia wartości moralnych wśród młodzieży. Walczy z polityczną poprawnością, propaguje model rodziny gdzie kobieta spełnia się jako kura domowa rodząca kolejne dzieci. Prawo i Sprawiedliwość słowo zamieniła w czyn, stawiając na czele oświaty Romana Giertycha, którego wizja świata, a przede wszystkim rodziny tkwi nadal w latach 50-tych.

 

     Przykład pokolenia JP2 i „udanej” rewolucji moralnej. Gazeta Wyborcza pisze konkursie na Najmilszą Studentkę Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Szarmanccy chłopcy z samorządu wymyślili że zachęcą do udziału swoje koleżanki za pomocą zabawnego plakaciku głoszącym: „Nie musisz golić bobra - przecież liczy się wnętrze

 

Na pozór jest niewinnie: pocieszny bóbr na plakacie trzyma w łapce golarkę, a zarost na mordce ma już na wpół usunięty. Pod spodem hasło jednoznacznie nawiązujące do depilacji kobiecych miejsc intymnych i zachęta do udziału w konkursie na Najmilszą Studentkę Akademii Pedagogicznej. Tak prezentuje się nowa kampania wizualna samorządu studentów AP, która ma nagłośnić organizowany 16 kwietnia finał wyborów. Kilkadziesiąt plakatów wisi na uczelni od ponad dwóch tygodni.

 

    Zabawne i jakież dowcipne. Oczywiście organizatorzy nie widzą nic złego w plakacie, ot najwyżej jakieś feministki się oburzą. Pytanie jak ci młodzi mężczyźni (przyszli pedagodzy) mogą być aż tak głupi. Gazeta zresztą przytacza wypowiedź dr Marty Cichockiej dobrze opisująca tychże jajcarzy:

 

Plakat z “bobrem” wydaje mi się nawet nie tyle głęboko niesmaczny, co niepokojąco infantylny. Od razu widać, że organizujący wybory miss panowie mają w sobie wciąż bardzo mało z mężczyzn, a niebezpiecznie wiele z chłopców. Aż żal powierzać w ich ręce nie tylko cudze dzieci, ale i dorosłe dziewczyny.

 

    Tylko nie sądzę aby dwudziesto paroletni mężczyźni mogli zmienić swój sposób postrzegania kobiet. To efekt wychowywania w szkole i w kościele, gdzie młodym chłopcom nadal wtłacza się do głów przedwojenny model rodziny i traktowania kobiet. Taki gdzie kobieta jest „niżej od mężczyzny” i której jej Pan i Władca łaskawie nie zmusi do „golenia bobra”.

kwiecień 7, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , , | Brak komentarzy

Bubel zniknie z YouTube?

  Na Onecie pojawiła się wiadomość że Polska chce aby z serwisu YouTube  wycofano filmiki Leszka Bubla - antysemity nr 1.

Ambasada Polski w Izraelu domaga się od YouTube usunięcia z portalu antysemickich klipów Leszka Bubla. Dotychczas YouTube nie podjął żadnych działań, mimo że od chwili złożenia oficjalnego wniosku w tej sprawie minął miesiąc.

   Żądanie oczywiście jak najbardziej słuszne, zastanawiające jest jedynie to że to ambasada musiała zareagować. Czyżby nikomu w Polsce nie przeszkadzał tak silny obecnie w sieci antysemityzm? Leszek Bubel to margines, ale niestety ma w Polsce wyznawców szczególnie widocznych  w sieci. Widocznie presja ludzi krzyczących o wolności słowa, tych którym nie przeszkadzają faszystowskie gesty, tych chwalących cyrk objazdowy profesora Nowaka jest zbyt silna.

   YouTube jest pełen neofaszystowskich obrzydliwości, np. pod klipami zespołów typu Honor, pełno jest wpisów antysemickich, nawołujących do przemocy. Głupawe małolaty i  oszołomstwo ma gdzie wykrzyczeć swoją nienawiść,  o jakiejkolwiek reakcji ze strony moderatorów można zapomnieć.

   Jeśli polska ambasada doprowadzi do zniknięcia z serwisu żałosnej twórczości Bubla, będzie to mały postęp w walce z nienawiścią w sieci. Już zresztą widzę oburzenie tych którzy źle pojmują wolność słowa, jak i wyznawców Bubla którzy będą podkreślać ambasada w JAKIM kraju doprowadziła do usunięcia ich guru.  

kwiecień 3, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , , | Brak komentarzy

Bardzo lewicowy Olejniczak

   Lewicowy duch wstąpił w szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wojciech Olejniczak dzięki apelowi Komitetu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zauważył, że polska ustawa antyaborcyjna jest jedną z najbardziej rygorystycznych i zupełnie nie pasująca do dzisiejszych czasów. Ten sam Wojciech Olejniczak jeszcze niedawno powtarzał za swym mentorem, Aleksandrem Kwaśniewskim, że obecna ustawa jest doskonała, poza tym to historyczny kompromis którego nie należy naruszać. Ale że doprowadził on do tego, że lewica osiąga w sondażach maksymalnie 8% poparcia, nie dziwi jego przemiana w lewicowca.

    Czy ustawę da się zmienić? Oczywiście nie, za zmianami głosowałoby jedynie Lid, może paru posłów PSL. Od razu odezwałby się Kościół, krzyczący o powrocie czasów stalinowskich miłosiernie porównujący posłów lewicy do psów. Pomysł jest dobry, ale nie na obecną kadencję gdzie sejm jest zdominowany przez prawicę.

   Ale jednak pomysł aby zacząć dyskusję jest dobry, szkoda tylko że Olejniczak zaczął się tym problemem dopiero teraz interesować. Coraz więcej Polek usuwa ciążę za granicą, w Anglii, w Czechach. Podziemie aborcyjne ma się cały czas bardzo dobrze, interesy osób zajmujących się usuwaniem płodów kwitnie. I jedynie co może zrobić SLD obecnie ta wszcząć dyskusje jak funkcjonuje obecna, „kompromisowa” ustawa. Ile przysługujących kobietom zabiegów  lekarze odmówili zasłaniając się względami religijnymi. Jak to możliwe że tych legalnych usunięć ciąż jest zaledwie parę setek. Ile kobiet legalnie poddaje się aborcji w państwach Unii.

    Wojciech Olejniczak próbuje udowodnić jak bardzo on i jego partia są lewicowi. Tylko że nie udowodni tego głośnymi krzykami, jak bardzo nieżyciowa i rygorystyczna jest obecna ustawa i że należy ją zmienić (co jest nierealne). Poza tym wyborcy lewicy mają w pamięci lekceważenie przez Sojusz tego tematu. I to świeżo nawrócony lewicowiec był jednym z tych mówiących najgłośniej że “kompromisu”  ruszać nie należy.

marzec 25, 2008 Opublikował/a kriskul | Bez kategorii | , , | Brak komentarzy

Polonia pisze do prezydenta

   Uaktywniła się kolejna organizacja polonijna, tym razem z USA. Jak każda jest bardzo patriotyczna i bardzo polska. I jak każda chętnie zabiera głos i śle listy otwarte kiedy mowa jest o Żydach. Tym razem jednak nasi Patriocie nie skrytykowali Radosława Sikorskiego ani Donalda Tuska. Oberwało się „prezydentowi” Lechowi Kaczyńskiemu. Za to że śmiał w swojej wypowiedzi w trakcie obchodów rocznicy wypadków marcowych pochylić się nad wypędzonymi z Polski za pochodzenie żydowskie.

   Organizacje polonijne to kabaretowe stowarzyszenia. Jakiś czas śledzę ich twórczość w postaci listów otwartych i trudno wśród z nich znaleźć jakąś „normalną”. Albo wietrzą spiski żydowskie, albo masońskie. Słynny jest już przyjaciel Radia Maryja a zarazem szef USOPAŁ Jan Kobylański - obłąkany antysemita, oskarżający kogo się da o nienawiść do Polski.

    Wacław Szymankiewicz, prezes Polonijnego Komitetu Narodowego z USA napisał list do Lecha Kaczyńskiego. Panu Wacławowi, Prawdziwemu Patriocie  nie podoba się to co uczynił na obchodach prezydent RP. Dlatego karci i ostrzega:

Panie Prezydencie, swoim przemówieniem - pełnym zakłamania prawdy historycznej - dał Pan przyzwolenie innym na zabijanie dumy narodowej Polaków ze swojej Ojczyzny na następne wiele lat. Cóż zrobić.. Nie mamy szczęścia do przywodców, którzy by potrafili bronić prawdy i strzec suwerenności Polski jak źrenicy oka, i jak również jej dobrego imienia w świecie w- imię sprawiedliwości, w duchu prawości. Zalicza się Pan do antywzorów osobowych polityków po 1945 roku.

Wyjeżdzali Żydzi z Polski tylko ci, którzy nie widzieli już dla siebie szans dorobienia się finansowego w Polsce; może poda Pan informacje, ilu Żydow po tych tak zwanych wydarzeniach marcowych pozostalo w Polsce?

Dzisiaj określa się w dokumentach przynależność państwową, kiedyś narodowość i pochodzenie - cóż w tym takiego strasznego?

Panie Prezydencie, czy Pan, jako profesor, prawnik rónież nie posiada wiedzy, jakiej narodowości ludzie sprawowali władzę w Polsce z nadania Moskwy czyli Stalina i innych, czy to jest również i w wolnej Polsce demokratycznej dalej TABU; pytam się: dlaczego Pan o tym nie mówi, czy to są tematy wstydliwe? Pan, uchodzący za katolika, jest zobowiązany do mówienia prawdy - szczególnie w okresie Wielkiego Postu, a jeżeli się jej nie zna, to lepiej nic nie mówić. To jest taka nasza rada dla Pana na przyszłość.

   Typowy, nacjonalistyczny bełkot zza oceanu. Pan Przewodniczący nie potrafi poprawnie posługiwać się językiem ojczystym, ale za to sugeruje antypolskie działania Lecha Kaczyńskiego. Podobno do tego typu organizacji należą osoby starsze i słabo wykształcone. Widocznie neoendecki  język młodych nie przekonuje. Ale emigracyjnej „starszyźnie” to nie przeszkadza, wszak u młodzieży patriotyzm słaby. Współczuję tylko Sikorskiemu, który z racji swego stanowiska musi czasem z takim pociesznymi organizacjami się spotkać podczas swoich wyjazdów.

marzec 24, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Brak komentarzy

Ten, który miał stać na straży konstytucji

   Lech Kaczyński w ciągu dwóch zaledwie dni skompromitował się parę razy. Żałosne pseudo orędzie ma już miejsce w historii. Dzisiaj „prezydent”  wypowiedział słowa które ośmieszają go jako głowę państwa i przede wszystkim jako doktora habilitowanego prawa.

W grę nie wchodzi weto. Problem leży gdzie indziej, czy ja podpiszę akt ratyfikacji czy nie, bo nie mam takiego obowiązku.

 
Żałosne, dziwne, głupie - każdy może dopasować sobie zdanie wypowiedziane przez „prezydenta” jak chce. Ciekawe czy w Polsce znajdzie się jakiś konstytucjonalista, który potwierdzi tezę Kaczyńskiego. Mocno wątpliwe, chyba żaden naukowiec, nawet zwolennik PiS-u nie będzie chciał się narażać na śmieszność. Wiemy jednak że prezydent po pierwsze słuch brata, po drugie jest uparty, traktat może więc „zgubić” się na biurku. Istnieje więc możliwość postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu, co więcej jest taka konieczność -oto głowa państwa jawnie narusza konstytucję w imię jakiejś chorej solidarności rodzinnej i partyjnej.

   Lech Kaczyński nie raz dowodził że funkcja prezydenta nie jest dla niego. Obrażanie się na przywódców innych państw, strofowanie ich, głoszenie dziwacznych poglądów za granicą - taki wyłania się obraz jego prezydentury. I w końcu od wczoraj wiemy już, że nie jest on prezydentem wszystkich Polaków tylko tych słynnych 5 milionów. Żenujące były wyskoki Lecha Wałęsy jako prezydenta, żałosne były pijackie ekscesy Aleksandra Kwaśniewskiego. Ale oni przy wszystkich swoich wadach nigdy nie manifestowali swojej chęci złamania konstytucji, nigdy nie dali Polakom odczuć że dzielą ich na lepszych (proPiSowcy) i gorszych (reszta). Ale przynajmniej wzrosło prawdopodobieństwo że ten pan nie będzie prezydentem przez drugą kadencję.

marzec 18, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Brak komentarzy

Zadruga dba o czystość rasy

   Nacjonalistyczne stowarzyszenie „Zadruga” nie jest w Polsce znane, organizacja powstała w 2006 roku, dotychczas błysnęła udziałem w paru pochodach wraz z inną neofaszystowską organizacją - Narodowym Odrodzeniem Polski i konserwatywnymi punkami. Oba ugrupowania łączy niechęć do wszelakich obcych, szczególnie Żydów, zamiłowanie do wykonywania „rzymskiego salutu” i wychwalanie Polski. Różnica jest jedna, NOP-owcy modlą się do Pana Boga,  członkowie Zadrugi do Światowida.

   Co jakiś czas w Polsce jest głośno o neofaszystowskich ugrupowaniach, to hajhitlują na grobach, to na redwatchu nawołują do dźgania wrogów polskości. Tymczasem na stronie Zadrugi można znaleźć teksty przy których tamte to małe piwo. Przykłady:

Twój partner winien reprezentować wartość genetyczną nie niższą niż ty. Przyjrzyj się dokładnie cechom jego charakteru, zapoznaj sią z historią jego rodziny, jakich miał przodków…
Wstąp w związek małżeński tylko z kobietą (mężczyzną) Twojej rasy, aby wasze dzieci mogły dziedziczyć po was czystość krwi i całą spuściznę kulturową waszego ludu.

W ten sposób Polska już i bez tego dostatecznie przeżydzona, zajęła pod względem liczby Żydów pierwsze miejsce w świecie. Dzięki mentalności gospodarzy, o której niżej “wybranemu narodowi” powodziło się u nas nie najgorzej. Można powiedzieć, że na ogół lepiej niż tubylcom. W ich ręku znajdował się prawie cały handel i większość zakładów przemysłowych. Dziesięć procent mieszkańców Polski. Żydów rozporządzało większym majątkiem niż pozostałe dziewięćdziesiąt procent. O jakichkolwiek numerus claususach nie było mowy. Żydowie majoryzowali wolne zawody, jak wiadomo, najintratniejsze, wdzierając się jednocześnie w dziedzinę najczulszą, w dziedzinę kultury, przede wszystkim przez okupację słowa drukowanego.

Żydzi są rzeczywiście „wybranym” narodem, takim doskonałym wyrodkiem z całej szarańczy pasożytniczych negro -semitów. Dość im jęczenia pod murem narzekań. Teraz nie oni narzekają na swój los, teraz nasze społeczeństwo (po dochodnym ojcu) kiwa się i kiwa w nadziei nadejścia jakiegoś Mesjasza, któryby wstawił się u Jehowy o zesłanie lepszych losów na tej kraj nieszczęśliwych sługojów.

   I tego typu bełkotu znajdziemy tam mnóstwo. W sumie to jeden wielki naziolski bełkot. A prawicowcy narzekają że w Polsce nie ma wolności słowa. Tymczasem istnieje sobie legalna organizacja, która publikuje sobie teksty jakby wyjęte z faszystowskich gadzinówek i którą jakimś dziwnym trafem jeszcze nie zainteresowała się prokuratura - która podobno tak bardzo gnębi wszelkie niepoprawnie polityczne wypowiedzi.

marzec 17, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , , | 1 komentarz

Polska ponownie przedmurzem chrześcijaństwa

   Już wiadomo dlaczego patriotyczna prawica toczy niezrozumiałe boje w sprawie traktatu. Dotychczas spory toczyły się o ilość głosów dla naszego państwa, o dopłaty i tym podobne. Dzisiaj prezydent Lech Kaczyński powiedział dlaczego PiS jest na nie - otóż chodzi o  obronę religii, katolickiej wiary i chrześcijańskich wartości. Wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego to najlepszy dowód na to że PiS-owi, pozostającemu pod wpływem Rydzyka, marzy się państwo wyznaniowe.

Postanowienia Traktatu związane z wiarą katolicką muszą zostać tak mocno zabezpieczone, jak to w prawie świeckim jest możliwe. Istnieje taka możliwość, przez odpowiedni tekst ustawy ratyfikacyjnej, a są tacy, którzy tych elementów do tekstu nie chcą wprowadzić .

Dobrzy Polacy są też wśród przedstawicieli innych wyznań i wśród niewierzących, ale większość z nas to katolicy.

    Takie poglądy w XXI wieku głosi głowa państwa demokratycznego i tolerancyjnego. I tak plus za to że prezydent łaskawie zaliczył do dobrych Polaków ateistów i chociażby świadków Jehowy. Oczywiście można się zastanawiać, co to znaczy być dobrym Polakiem w rozumieniu Kaczyńskiego, sądzę że odpowiedź byłaby chyba niemiła dla każdego kto nie głosował na Prawo i Sprawiedliwość. Prezydent postanowił także przypomnieć o tym że jest homofobem:

Ta karta zawiera, żeby było jasne, w większości postanowienia całkowicie słuszne, ale są tam też postanowienia, z których mogą wynikać później prawa do małżeństw, które nie są związkiem kobiety i mężczyzny.

 
I tak  już wiemy dlaczego PiS nie chce traktatu bez swojej „preambuły” - zagrożona jest wiara i moralność obywateli. Rydzyk rozpętał bój o traktat, najpierw dołączył zakon Marka Jurka, teraz PiS. PO zamiast „olać” katolickich fanatyków, próbuje (czy też próbowała) z nimi negocjować. A ja czekam kiedy za granicą znów pojawią się artykuły opisujące Polaków jako ciemnych,  zacofanych ultra-katolików. I najgłośniej znów będą protestować ci, którzy taki obraz budują.

marzec 16, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Liczba komentarzy: 2

Przyszłe kadry Radia Maryja

     Lubię od czasu do czasu, w ramach odreagowania stresu posłuchać sobie audycji w Radiu Maryja tworzonej i prowadzonej przez studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej ojca Rydzyka.

   „Z życia Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej” - tak nazywa się program gdzie młodzi studenci mogą doskonalić się w dziennikarstwie, sami przygotowują, montują i prowadzą program, sami ale zapewne pod czujnym okiem jakiejś cioci,  która dba o by pewne zasady, normy nie zostały naruszone. Faktycznie, plus dla uczelni za dawanie młodym możliwości poznawania dziennikarstwa od podszewki. Żadna chyba uczelnia,  nie zapewnia nabywania umiejętności w praktyce. Problem jest jednak z samymi studentami.

   Uczelnia przyjmuje każdego jak leci. I tak za mikrofonem zasiadają osoby sepleniące, chrypiące, z dyszkantem. Wydawać by się mogło że audycja młodzieżowa powinna cechować się luzem, polotem, humorem. Nic z tych rzeczy, panuje nastrój podniosły i poważny. Program jest o uczelni więc dj-e opowiadają głownie o zemstach PO na WSKSiM, o atakach Układu na swoją Alma Mater . Poza tym normą jest zapominanie nazwisk, nagła nieoczekiwana cisza zapadająca w studiu, niespodziewana trema dopadająca prowadzącego a objawiająca się jąkaniem. Wszystko sprawia czasem wrażenie kompletnego chaosu i niekompetencji. A dowodów na to że młodzi potrafią dobrze prowadzić audycje jest mnóstwo. To są przyszłe kadry mediów ojca Rydzyka i innych - Polskich i patriotycznych.

   Na stronie internetowej WSKSiM studenci opisują, jak to wspaniale studiuje się na ich uczelni. Oczywiście wszystko wygląda tak,  jakby to pisała albo jedna osoba albo różne osoby ale według jednego wzoru. Studenci oprócz wychwalania kadry, akademika, uczelni w ogóle dają też odpór atakom polskojęzycznych mediów i liberalizmowi:

Spotkałem i wciąż spotykam tutaj wielu wartościowych ludzi, od których mogę uczyć się, jak żyć i jak być. Bo tak ważna jest jakość naszego życia. Współczesny świat jest zagubiony. Wielu młodych jest niszczonych przez używki. (Łukasz Duchnicki)

WSKSiM to uczelnia, która głosi prawdę i nigdy jej nie tai. W uczelni mówi się o wartościach chrześcijański i patriotycznych.  (Agnieszka Kiedrowska -pis. oryginalna)

Przekonałam się też, że to, co mówią w mediach o naszej Uczelni to całkowity fałsz. Bardzo mi zależy, aby przekazać ludziom, jaka jest prawda. Bo ja na tej uczelni studiuję i wiem, co tu się dzieje. A media mówią zupełnie co innego.  (Anzhela Uharynka)

I na koniec prawdziwy debeściak, intelektualny majstersztyk:

Na temat WSKSiM wiedziałam tylko tyle, ile mówiono w mediach- czyli można powiedzieć, że nic. Jednak fakt, iż jestem katoliczką zmusił mnie do rozszerzenia i pogłębienia informacji na temat uczelni, o którą media robiły taki szum.  (Alicja Brzeska)

     Jestem spokojny. Z takimi kadrami Rydzyk nigdy nie zawładnie rynkiem medialnym w Polsce, a zdaje się temu miało służyć otwarcie uczelni. Studenci z uczelni Rydzyka udowodniają, że dobre chęci nie wystarczą aby zostać dziennikarzem.

marzec 13, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka, społeczeństwo | , , , | Brak komentarzy

Miłość Bugaja do PiS

    We wczorajszej Gazecie Wyborczej dostało się Ryszardowi Bugajowi. Jacek Żakowski skrytykował go za wypowiedzi odnośnie nie wypełnienia oświadczenia lustracyjnego Geremka:

„Nie dziwę się, że tego nie rozumie zafascynowany kaczyzmem Ryszard Bugaj. Komentując decyzję eurodeputowanego, zaszedł w PiS-owskiej logice tak daleko, że przemówił do czytelników „Dziennika” marcowym językiem i starał się ich przekonać, iż za postawą Geremka nie stoją wartości, lecz cyniczna nadzieja na zagraniczną (a jakże!!!) karierę.”

   Mocne. Żakowski z tym porównaniem do języka marcowego trochę się zagalopował, jednak przy okazji poruszył ciekawą sprawę fascynacji Bugaja braćmi Kaczyńskimi. Ryszard Bugaj był zawsze lewicowcem „pełną gębą” na początku swej kariery budził nadzieję na stworzenie w Polsce lewicy niepostkomunistycznej, bez dawnych kacyków. Unia Pracy nie była silną partią, ale wyborca o lewicowych poglądach mógł na nią głosować z czystym sumieniem, bez wyrzutów że jego głośnie idzie na „socjaldemokratów” typu Oleksy. Ziółkowska, Małachowski, Bujak - te osoby w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych pokazywały że lewica może być inna. W wyborach w 1997 roku, partia nie dostała się do parlamentu i jak do tej pory spełnia rolę przystawki SLD.

    W sejmie II kadencji, Unia Pracy zasłynęła z  obrony neutralności światopoglądowej państwa, jego rozdziału od kościoła, praw kobiet i mniejszości wyznaniowych. Nie zapominała o ludzi ekonomicznie skrzywdzonych przez przemiany gospodarcze, krytykowała ówczesną politykę gospodarczą koalicji SLD i PSL. Unia Pracy była jedyną lewicową partią w III RP która miała swoich przedstawicieli w parlamencie.

   Tymczasem od 2005 roku Ryszard Bugaj zaczął się od lewicy, od lewicowych wartości odwracać. Nie pod względem gospodarczym, tylko obyczajowym. W wyborach prezydenckich poprał Lecha Kaczyńskiego, co można jeszcze wytłumaczyć. W końcu Lech Kaczyński jest lewicowy w kwestiach gospodarczych, natomiast w kwestiach obyczajowych bardziej liberalny od brata. Ale okazywanie miłości do PiS trwało dalej. Oto dowiedzieliśmy się od Bugaja że Prawo i Sprawiedliwość jest kontynuacją przedwojennego PPS. Bugaj nie widział zawłaszczania państwa przez rządy PiS-u z przystawkami, nie przeszkadzał mu ani Giertych, ani Lepper, dawnemu obrońcy niezależności państwa od kościoła nie zatrwożyły próby wpisania zakazu aborcji do konstytucji, ani panoszenie się Rydzyka. Bugaj cały czas widział tylko to co chciał widzieć, czyli ujęcie się Kaczyńskich za biednymi.

   Z kolei nagle do Bugaja sympatią zapałali Kaczyńscy, prawicowi publicyści i blogerzy. Ci którzy kiedyś krytykowali go za lewicowość, bezbożność, nagle zaczęli nazywać go „sumieniem lewicy”, „jedynym prawdziwym lewicowcem”. Nagle okazało się że w Polsce jest tylko jedna osoba godna bycia prawdziwym lewicowcem. Tylko wszystko to sprawia wrażenie że pochwał od prawicy Bugaj nie zbiera za swoje poglądy, tylko za popieranie Kaczyńskich. Gdyby Sierakowski nagle zaczął pisać artykuły wychwalające Kaczyńskich pod niebiosa, mielibyśmy niedługo już dwóch „prawdziwych lewicowców”.

   Skąd wzięła się ta miłość Jarosława Kaczyńskiego do Bugaja? Wszystko wskazuje na to że szef PiS chciał powtórzyć manewr Lecha Wałęsy, ten też chciał pokazać Polakom kiedyś gdzie jest prawdziwa lewica (Fiszbach) i głosować należy na nią. Kaczyński widząc, że SLD słabnie coraz bardziej, też chciał stworzyć taką lewicę którą on może zaakceptować jako jedyną dobrą dla Polski. I choć póki co plan nie wypalił, sądząc po ochach i achach nad Bugajem w propisowskich mediach idei stworzenia “swojej” partii lewicowej Kaczyński nie porzucił. Tylko kogo wyznającego lewicowe wartości może przyciągnąć Bugaj, wpatrzony w Kaczyńskich jak obrazek?

marzec 11, 2008 Opublikował/a kriskul | Bez kategorii | , , , | Brak komentarzy