Pierwszy sensowny plan Platformy
Planowane zmiany w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej są chyba pierwszą rzeczą, za którą warto pochwalić Platformę Obywatelską. Partia która kiedyś głosiła totalnie bezsensowną ideę „pełnego otwarcia archiwów”, przebudziła się i ujrzała czym jest IPN – pełnym wycieków instytutem do walki z politycznymi przeciwnikami. Instytucją gdzie zatrudniono politruków udających rzetelnych badaczy historii.
Osobiście jestem za likwidacją IPN-u i zamknięciem archiwów na co najmniej 30 lat, jednak to tylko marzenie. Ale kroki Platformy, by Instytut stał się rzetelną placówką badającą PRL-owską historię świadczy o tym że nawet dawni zwolennicy lustracji zobaczyli, jak IPN zarządzany przez ludzi ogarniętych nienawiścią i chęcią zemsty stał się w niepodległej Polsce pierwszym symbolem brudnych gier politycznych i „kasowania” niepożądanych.
Jeśli planowane zmiany doprowadzą do tego że z Instytutu Pamięci Narodowej znikną Kurtyka, Cenckiewicz, Andrzej Gwiazda, będzie to wielki sukces. Rzetelni historycy i badacze będą potrafili badać PRL-owskie dzieje bez kierowania się własnymi obsesjami. Jak upolityczniony jest Instytut mogliśmy zobaczyć gdy PiS zorganizował „wiec w obronie instytutu”. Kaczyńscy boją się, że zabierze się im narzędzi do walki, że miną czasy gdy usłużni pracownicy IPN pracowali nocami, by na czas znaleźć haki (rozpatrywanie ustawy lustracyjnej przez Trybunał Konstytucyjny).
Pozostaje tylko kibicować w tej sprawie Platformie i mieć nadzieję, że odpowiednie zmiany uda się przeprowadzić jak najszybciej.
Rzetelne, obiektywne dzieło Gontarczyka i Cenckiewicza
Prawicowcy drżą z podniecenia. Oto dwóch „niezależnych” i „obiektywnych” pracowników IPN - Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz – bierze się ze lustrowanie Lecha Wałęsy. Ksiązka wyjdzie już na dniach. Każdy rozsądny człowiek wie że prac tych dwóch panów nie należy brać poważnie, bo trudno tak bardzo nieobiektywne prace brać za rzetelne opracowania historyczne. Dla prawicowców dyszących nienawiścią do Wałęsy będzie to jednak co najmniej duga Biblia.
Szukałem trochę w sieci o Cenckiewiczu, informacji co o jego pracy sądzą poważni badacze. Ciekawy artykuł na temat zdolnego jastrzębia z IPN-u był w Polityce z dnia 20 stycznia 2007r. Oto co mówili o Cenckiewiczu koledzy po fachu:
Cenckiewicz ma dwie istotne cechy: pracowitość i zdolności Czy Cenckiewicz potrafi te cechy właściwie wykorzystać, to inna sprawa. Na pewno zapowiadał się na dobrego historyka. Co się stało? Nie umiem powiedzieć. Może to zachłyśnięcie się materiałem, który oni dostali w ramach IPN. Materiałem pokazującym, jak upodlone było społeczeństwo, dającym łatwe wytłumaczenie postaw kompromisowych, braku rozwiniętego oporu.
To nie jest konserwatyzm. To jest prawicowość polegająca na mieszance klerykalizmu, antykomunizmu i nacjonalizmu.
Sam Cenckiewicz opowiadał o sobie
Obrzydzenie do komunizmu spowodowało, że w mojej młodocianej głowie nie mieściło się to, że można siedzieć z komunistami przy stole, tak po prostu, i o czymś gadać, np. o likwidacji strajków w sierpniu 1988 r., których byłem świadkiem i je wspierałem. Później była obrona majątku PZPR przez ministrów rządu Mazowieckiego, usuwanie siłą tych, którzy zajmowali budynki PZPR, a ostatnim akordem, który mną wstrząsnął, był upadek rządu Olszewskiego.
Czy ktoś taki może być rzetelnym badaczem. Młody chłopak, o ultraprawicowych poglądach zachłysnął się teczkami. Każde słowo z ubeckich wypocin przyjmuje za prawdę. Tak jak i zwolennicy jego prac. Wizja Solidarności jako związku zakładanego przez esbecję, i przez nią kierowana ma wielu zwolenników. Potrzebny jest taki Cenckiewicz który z radością nurza się w esbeckim błocie i dostarcza „niezbitych” dowodów na potwierdzenie tej tezy.
Książka o Wałęsie nie wzbudzi raczej wielkich emocji. Ekscytować się nią będą niszowe pisma typu Gazeta Polska czy Głos. Może w Rzepie Wildstein coś napisze na jej temat. Reszta albo przemilczy albo (co bardziej prawdopodobne) wytknie książce nierzetelność i zaangażowanie polityczne autorów. I słusznie, ksiązki Cenckiewicza są równie wiarygodne co dzieła profesora Nowaka.
Kto powstrzyma polowanie na czarownice?
Kolejny akt żałosnej sztuki p.t. „Lustracja”, IPN zaczął publikować katalogi osób pełniących funkcje publiczne. I tak mamy już dwójkę oskarżonych o współpracę Siwca i Rosatiego, Marcin Libicki europoseł PiS-u był według esbeckich papierów kontaktem operacyjnym. Co wyniknie z tych rewelacji, pewnie jak zawsze nic. Dokumenty okażą się nic nie warte, albo niepełne, albo nie zawierające żadnych dowodów na współpracę.
Nie popisał się tym razem Instytut Pamięci Narodowej. Opanowany przez zwolenników Prawa i Sprawiedliwości nie znalazł teczek na żadnego człowieka Platformy, okazało się, że nawet „odzyskanie” Instytutu nie spowoduje że papiery się znajdą. Wyborców SLD nie za bardzo obejdzie że ich przedstawiciele mogli współpracować ze służbami specjalnymi, ale jak władze PiS-u wytłumaczą swoim że u nich jeden KO się znalazł a w znienawidzonej PO nie. Efekt polityczny żaden, a przecież o ten efekt właśnie chodzi. Lustracja w naszym kraju już dawno przestała być tym, czym w założeniu miała być. Teraz chodzi jedynie o zemstę, upodlenie przeciwnika i oczernienie go w oczach wyborców. Prawo i Sprawiedliwość grę teczkami opanowało do perfekcji, przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów wydawały wyrok na przeciwników politycznych. Wałęsa, Staniszewska – zasłużeni opozycjoniści których zasługi oszalali z nienawiści lustratorzy próbowali poprzez teczki pomniejszyć. Na drodze co prawda stanęły im sądy, ale zwolennicy lustracji wiedzą swoje. Współpracowali. Nie oszczędzono największego PRL-owskiego opozycjonisty – Jacka Kuronia, nawet z niego próbowano zrobić agenta. Wszystko to w imię „oczyszczania” życia publicznego.
Czy lustrację można powstrzymać? Niestety wszystko wskazuje na to że nie. Do władzy doszła Platforma, partia jeszcze bardziej pro-lustracyja niż PiS. I zapewne będzie chciał wcielić w życie swoją wersję tego „oczyszczania”. Cóż to będzie za radość dla mas. Dowiemy się kto z kim spał, kto miał przyprawiane rogi. Mimo pełnego otwarcia informacje i tak będą wypływały tak jak będzie tego chciała władza. Jedynym wyjściem aby zatrzymać to polowanie na czarownice będzie dojście do władzy ugrupowania, które będzie miało tyle odwagi aby zamknąć archiwa. Na taki okres kiedy na tamte czasy będzie można spojrzeć obiektywnie, kiedy nie będzie już można zaszantażować polityka przeciwnej partii teczką. I kiedy w IPN-ie zaczną pracować historycy a nie politykierzy za historyków się podający.
-
Archiwa
- czerwiec 2009 (2)
- listopad 2008 (3)
- wrzesień 2008 (4)
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (3)
- czerwiec 2008 (6)
- maj 2008 (8)
- kwiecień 2008 (8)
- marzec 2008 (11)
- luty 2008 (11)
- styczeń 2008 (4)
- grudzień 2007 (4)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS