łże-dumanie

Nie przykry a żałosny incydent

Pan prezydent znów się obraził. Nie za bardzo wiadomo co, może to skandaliczne propozycje nominacji generalskich spowodowały że Lech Kaczyński ma focha?  A może to genialny spin-doctor z pałacu prezydenckiego podsunął głowie państwa taki pomysł? Bo chyba nie Jarosław Kaczyński.

Oczywiście można powiedzieć że to nic strasznego, kraj nie ucierpi poza tym prezydent wysłał przecież szefową swojej kancelarii. Ale jednak jest to lekko niesmaczne. I słusznie podsumował Kaczyńskiego premier mówiąc: Pan prezydent Lech Kaczyński nieraz pokazuje determinację, żeby mieć swój udział w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej, czasami ta determinacja bywa nawet zaskakująca. Dziwne że prezydent który próbuje mieć jak największy wpływ na politykę zagraniczną, zwyczajnie olewa sobie wystąpienie ministra spraw zagranicznych.

Kolejna głupia przepychanka między prezydentem a rządem,  już któryś raz jedna ze stron daje odczuć drugiej jak bardzo jej nie cierpi. Tylko prezydent zapomniał o jednym. O sondażach  I o ile Platformie takie wyskoki uchodzą, tak Polacy zapewne znów negatywnie ocenią dzisiejsze zachowanie Lecha Kaczyńskiego. A jest oczywiste, że któraś z pracowni szybko przeprowadzi sondaż. Ale zawsze będzie można zrzucić winę na media, że to zdarzenie wyolbrzymiły bo są przeciwko prezydentowi. Nasz prezydent po prostu kocha się podkładać, uwielbia wystawiać się do bicia co rusz to dają ku temu powody.

Naprawdę z rozrzewnieniem można wspominać III RP, kiedy to w sprawach polityki zagranicznej rządy i prezydenci mówili jednym głosem. Jeśli nawet pojawiały się spory, to załatwiano je po cichu. Dzisiaj prowadzi się je publicznie, głośno i zarazem wysyła wiadomość w świat że Polska jako pewnie jedyny kraj na świecie prowadzi podwójną politykę zagraniczną. Dla zdrowia psychicznego naszych zagranicznych partnerów wskazane jest aby nie traktowali poważnie ani jednej ani drugiej. Najpierw chłopcy muszą dorosnąć.

maj 7, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , , | Brak komentarzy

Debeściarscy politycy prawicowi - Adam Słomka

Adam Słomka - filigranowa ciałem ale wielka patriotycznym duchem, barwna postać polskiej prawicy. Przez praktycznie całe swoje życie związany z Konfederacją Polski Niepodległej. Mimo że przez wielu już niesłusznie zapomniany, jego nazwisko pojawia się co jakiś czas w mediach. Dzisiaj, po prawej stronie sceny politycznej brak już takich wyrazistych osób.

W 1981 roku związał się z KPN-em. Za swą działalność spędził w więzieniu jakieś dwa lata. Jednak w czasach PRL-u nie wyróżnił się niczym szczególnym, czymś dzięki czemu mógłby zapaść ludziom w pamięć. Jego wybitna osobowość rozkwitła po rozwaleniu Polski Ludowej.

Czym wsławił się Adam Słomka. Ja sam po raz pierwszy zapamiętałem go z relacji telewizyjnej. Jakaś grupa kapeenowców okupowała budynek a Adam Słomka opowiadał dziennikarzom jak bardzo został poturbowany przez policję. Na dowód pokazywał swoją dłoń - był tam zdarty naskórek na jakiś jeden centymetr. Potem kamera pokazała jak drobny Słomka siłuje się z dwumetrowym dryblasem w mundurze. Bojowniczy poseł miał czerwoną twarz z wysiłku, pan policjant twarz wyrażającą zdziwienie a jednocześnie pełne skupienie aby przypadkowym drgnięciem palców nie złamać panu posłowi kręgosłupa.

Adam Słomka był także jednym z pierwszych „rozbijaczy”. Rozbijał, skłócał każde ugrupowanie do którego wstąpił, każdą koalicję i pakt. Zaczął od swojej pierwszej partii, czyli Konfederacji Polski Niepodległej. Pokłócił się z Leszkiem Moczulskim, opuścił więc partię ze swoimi zwolennikami i założył swój KPN. Dodał tylko do nazwy Obóz Patriotyczny. W ślady Słomki poszli inni członkowie prawicowych kanap. I tak w połowie lat dziewięćdziesiątych mieliśmy jakieś dwie setki mikroskopijnych prawicowych partyjek oryginalnych i kolejne dwieście podróbek z adnotacją - Obóz Patriotyczny. Potem bojownik Słomka rozpoczął akcję przejmowania siłą lokali należących do „starego” KPN-u czym skutecznie zniechęcił Polaków oglądających żenujące przepychanki w Wiadomościach do głosowania na którąkolwiek z obu partii. Jakimś cudem przekonał do siebie Mariana Krzaklewskiego by wziął go do AWS. KPN-OP w wyborach wprowadził 8 posłów, Słomka jak to Słomka, długo nie wytrzymał i w jakieś pół roku po wyborach postanowił opuścić AWS za niezrealizowanie programu. Tym samym rozpoczął długotrwały proces rozpadania się Akcji. W międzyczasie zdążył skłócić swój obozowo-patriotyczny KPN i tak powstało KPN-Ojczyzna. I krótko - te dwa KPNy bardzo się nie lubiły ale potem się pogodziły, a jeszcze później pogodziły się z „prawdziwym” KPN-em.

Ale nie tylko samą Konfederacją żył Adam Słomka. Kolejny jego wkład historię polityczną Polski to tworzenie partii i komitetów o nazwach (bądź skrótach) przypominających (bądź skrótach) przypominających nazwy ugrupowań cieszących się popularnością w sondażach. I tak założył Polską Unię Pracujących która miała przyciągnąć wyborców Unii Pracy. Potem stał za utworzeniem Krajowego Porozumienia Emerytów i Rencistów RP, czyn ten zapobiegł wejściu do sejmu Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. Zarejestrował też Ligę Patriotycznych Rodzin aby podebrać zwolenników Giertychowi. I w końcu ubiegł Tuska, Olechowskiego i Płużyńskiego zaklepując sobie nazwę Platforma Obywatelska. Ci musieli później dodać do nazwy RP. Dzięki Słomce w polskie polityce skończono z niezbyt rozsądnym obyczajem ogłaszania nazwy swojego ugrupowania przed rejestracją nazwy w sądzie. A tak Słomka był zawsze szybszy.

Obecnie Adam Słomka ma problemy z prawem. Ale ja nie chcę o tym słyszeć, nie chcę na ten temat nic wiedzieć. Niech pozostanie w mojej pamięci jako uroczy oryginał, twórca prawicowej teorii „jednoczenia przez podział”, jako ten który był wskazówką dla setki innych prezesów prawicowych partii.

maj 5, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Brak komentarzy

Maryjna szkoła tolerancji

Co to jest maryjna szkoła tolerancji? Można powiedzieć że jest to pewien nurt w Kościele, który głosi że warto bardzie pochylać się nad płodem niż nad człowiekiem. Reprezentantem tego nurtu jest biskup kielecki Kazimierz Ryczan. Podczas obchodów rocznicy uchwalenia konstytucji 3 maja pan biskup powiedział:

Chciałbym, aby którekolwiek nienarodzone dziecko otoczono chociaż taką troską, jak panią Blidę, która przecież dobrowolnie popełniła samobójstwo.

Pasterzy z maryjnej szkoły tolerancji mniej zajmuje tragedia dorosłego człowieka, małym problemem wydaje się tragedia rodziny której członek popełnił samobójstwo. W końcu samobójstwo to grzech. Żałuję tylko że biskup nie sprecyzował jaką to troskę ma na myśli. Czy może troska ze strony propisowskich blogerów u których prawie dało wyczuć się satysfakcję - „zabiła się, więc się przyznała, więc Ziobro miał rację każąc ją aresztować”. Z tego typu troską mieliśmy tu na salonie do czynienia.

Ale wróćmy do maryjnej szkoły tolerancji. Czy będzie to teraz główna frakcja w Episkopacie, wszak biskupi zawsze bardzo chętnie wypowiadali się w sprawie zygot. Czy Kościół polski ustami biskupa Ryczana ogłosił że od tej pory mniej obchodzi go żyjący człowiek, a bardziej zapłodniona komórka. Z człowiekiem dorosłym wiadomo, są większe problemy - ma wątpliwości, współżyje przed ślubem, czasem występując przeciwko Bogu dobrowolnie popełnia samobójstwo. Ale żeby stawiać go zaraz niżej w hierarchii?

A co np. z dziećmi z domu dziecka? Te które uniknęły aborcji, ale porzucono po urodzeniu. Czy im też nie należy się chociażby odrobina troski, jaką maryjna szkoła tolerancji zamierza otoczyć dzieci nienarodzone. Tak mało słychać o nich ze strony Kościoła. A przecież one dobrowolnie się nie oddały do domu dziecka. Czy maryjna szkoła tolerancji też je obejmuje?

Ciekaw jestem czy kościelny nurt maryjnej szkoły tolerancji oprócz tego że stawia przede wszystkim na nienarodzonych, ma także określone sympatie polityczne. Wszak biskup Ryczan dał już się poznać jako znawca polskiej sceny politycznej:

Społeczeństwo wyraziło swoją wolę, kto ma sprawować rządy na poziomie lokalnym, już po raz drugi z uporem potwierdzając, iż życzy sobie współpracy PiS i PO

Jeśli obie partie tego nie zrozumieją to oznacza, że przy następnych wyborach pojawi się trzecia siła. Nie dopuszczam myśli, że może to być lewica

Podobno istnieją poważne konflikty między prawicowymi ugrupowaniami w Radzie Miasta w Kielcach. Czyżby ten fakt rozczarował biskupa  tak bardzo, że postanowił głosić wyższość nienarodzonych nad narodzonymi? Wydaje się to logiczne, ci pierwsi raczej nie mają szans sprawić przykrości piewcy maryjnej szkoły tolerancji.

maj 4, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Brak komentarzy

Rzetelne, obiektywne dzieło Gontarczyka i Cenckiewicza

Prawicowcy drżą z podniecenia. Oto dwóch „niezależnych” i „obiektywnych” pracowników IPN -  Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz - bierze się ze lustrowanie Lecha Wałęsy. Ksiązka wyjdzie już na dniach. Każdy rozsądny człowiek wie że prac tych dwóch panów nie należy brać poważnie, bo trudno tak bardzo nieobiektywne prace brać za rzetelne opracowania historyczne. Dla prawicowców dyszących nienawiścią do Wałęsy będzie to jednak co najmniej duga Biblia.

Szukałem trochę w sieci o Cenckiewiczu, informacji co o jego pracy sądzą poważni badacze. Ciekawy artykuł na temat zdolnego jastrzębia z IPN-u był w Polityce z dnia 20 stycznia 2007r. Oto co mówili o Cenckiewiczu koledzy po fachu:

Cenckiewicz ma dwie istotne cechy: pracowitość i zdolności Czy Cenckiewicz potrafi te cechy właściwie wykorzystać, to inna sprawa. Na pewno zapowiadał się na dobrego historyka. Co się stało? Nie umiem powiedzieć. Może to zachłyśnięcie się materiałem, który oni dostali w ramach IPN. Materiałem pokazującym, jak upodlone było społeczeństwo, dającym łatwe wytłumaczenie postaw kompromisowych, braku rozwiniętego oporu.

To nie jest konserwatyzm. To jest prawicowość polegająca na mieszance klerykalizmu, antykomunizmu i nacjonalizmu.

Sam Cenckiewicz opowiadał o sobie

Obrzydzenie do komunizmu spowodowało, że w mojej młodocianej głowie nie mieściło się to, że można siedzieć z komunistami przy stole, tak po prostu, i o czymś gadać, np. o likwidacji strajków w sierpniu 1988 r., których byłem świadkiem i je wspierałem. Później była obrona majątku PZPR przez ministrów rządu Mazowieckiego, usuwanie siłą tych, którzy zajmowali budynki PZPR, a ostatnim akordem, który mną wstrząsnął, był upadek rządu Olszewskiego.

Czy ktoś taki może być rzetelnym badaczem. Młody chłopak, o ultraprawicowych poglądach zachłysnął się teczkami. Każde słowo z ubeckich wypocin przyjmuje za prawdę. Tak jak i zwolennicy jego prac. Wizja Solidarności jako związku zakładanego przez esbecję, i przez nią kierowana ma wielu zwolenników. Potrzebny jest taki Cenckiewicz który z radością nurza się w esbeckim błocie i dostarcza „niezbitych” dowodów na potwierdzenie tej tezy.

Książka o Wałęsie nie wzbudzi raczej wielkich emocji. Ekscytować się nią będą niszowe pisma typu Gazeta Polska czy Głos. Może w Rzepie Wildstein coś napisze na jej temat. Reszta albo przemilczy albo (co bardziej prawdopodobne) wytknie książce nierzetelność i zaangażowanie polityczne autorów. I słusznie, ksiązki Cenckiewicza są równie wiarygodne co dzieła profesora Nowaka.

maj 2, 2008 Opublikował/a kriskul | lustracja | , , | 1 komentarz

Stary, dobry Jarosław Kaczyński

Tak rzadko widać teraz byłego premiera. Niegdyś codziennie w mediach, krytykujący, obrażający,  teraz kiedy oddał władzę stanowczo za długo trzeba czekać na jakiś ciekawy wywiad.

Czy Jarosław Kaczyński wyciągnął jakieś wnioski z porażki? Z wypowiedzi dla Sygnałów Dnia wynika że nie. To jest stary dobry JarKacz, przekonany o własnej wyższości, jak zawsze obarczający za wszystko Platformę, sprzedający jakieś wyssane z palca bzdury. Choć to nowość, tym razem postanowił nikogo nie obrażać.

Kaczyński uważa że Platforma eskaluje konflikty polityczne. Owszem, można odnieść wrażenie że niektóre zagrywki Radka Sikorskie mają na celu zdenerwowanie prezydenta i wywołania takich małych wojenek pomiędzy rządem a pałacem prezydenckim. Ale czy prezes naprawdę już zapomniał jak to było, kiedy jego partia sprawowała władzę? Kłótnie nie dosyć że z opozycją, to jeszcze z koalicjantami,  przepychanie nocami ustaw, łamanie przyjętych zwyczajów parlamentarnych. Każda okazja była dobra by wywołać jakąś większą kłótnię. Naprawdę dziwne że teraz Kaczyński widzi wszędzie nieustające konflikty.

Dalej były premier mówi o swoim bracie. Pada stwierdzenie że Lech Kaczyński ma lepszą prasę za granicą niż w Polsce. No cóż z tego co pamiętam o polskim prezydencie jeśli już poświecono większy artykuł niż zajawka o wizycie, to raczej był to artykuł niezbyt przychylny. I tak pisano o jego homofobii, o uległości wobec brata, o jego antyniemieckich i antyrosyjskich wypowiedziach. I skąd u Jarosława Kaczyńskiego przekonanie że Michał Kamiński pomógł w poprawie wizerunku prezydenta? Przecież cała Polska była świadkiem krętactw ministra ze słynnymi połączeniami telefonicznymi między rządem a prezydentem. Chce także aby Kamiński startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dziwne że człowieka z zasadami (za jakiego przedstawia się Jarosław Kaczyński), nie obrusza fakt że Kamiński już raz „olał” swoich wyborców którzy go wybrali i zrezygnował z zasiadania w PE aby pomóc prezydentowi.

Jarosław Kaczyński chce także aby reprezentacja PiS była w europarlamencie jak najsilniejsza. Prawo i Sprawiedliwość jakby nie zauważało że nie ma za dużo do powiedzenia w PE, należąc do jakiejś małej, eurosceptycznej frakcji Unii na rzecz Europy Narodów. Będąc dwa lata premierem JarKacz nadal nie orientuje się w polityce europejskiej.

I w końcu oburzenie na zarzuty że Prawo I Sprawiedliwość upartyjnił media. To oczywiście jest dla prezesa „gigantycznym nadużyciem”. Nic tam Kotecka, nic rzeczniczka Ziobry w TVP. Nie pamięta już Kaczyński przepychania nocą wraz z przystawkami ustawy medialnej, nie słyszał że do rad nadzorczych stacji radiowych wysuwano takich fachowców jak brygadzista w magazynie z cukierkami. Powtarza jak zaklęcie że to jego partia sprawiła że media w Polsce są wolne i apolityczne. Przecież reformy miały na celu zmianę “specyficznego, postkomunistycznego ustroju społeczno-gospodarczego”.

I tak sobie gawędzi ex-premier. Kiedyś takie wywiady czy wypowiedzi jedynie mnie denerwowały, ale teraz już wiem że tylko dlatego że słuchałem ich prawie codziennie. Teraz, kiedy Jarosława Kaczyńskiego jest mniej w mediach, na wywiad z nim czekam z niecierpliwością. Dość spora dawka humoru, plus morał p.t. dlaczego nie warto głosować na PiS.

maj 1, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | | Brak komentarzy

Holandia potrafiła skończyć z aborcyjną obłudą

Dziś w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł opisujący podziemie aborcyjne (a raczej podziemie środków poronnych). W sumie nic odkrywczego, to że dzięki rygorystycznej ustawie mamy olbrzymie podziemie aborcyjne nie jest, a raczej nie powinno być dla nikogo niczym zdumiewającym. Ma się dobrze ku zadowoleniu wszystkich zwolenników kompromisu - w końcu podziemie to podziemie, oficjalne statystyki wykonywanych aborcji pokazują że w Polsce tego problemu nie ma. Jedynie SLD, przypominające sobie czasami o swojej lewicowości raz na jakiś czas zaczyna przebąkiwać że ustawa nie jest wcale taka dobra.

Tak więc artykuł jak artykuł. Ciekawy jest natomiast wywiad z Panią dr Olgą Loeber, holenderskim lekarzem i sekretarzem generalnym Europejskiego Towarzystwa Antykoncepcji. Prawicowi blogerzy często cytują specjalistów od antykoncepcji, którzy sprawdzeni w gogle okazują się nieznanymi osobami pracującymi w ośrodkach powiązanych z Kościołem, przeważnie ci „specjaliści” tłumaczą jakim złem jest antykoncepcja, jak szkodzi zdrowiu i umysłowi. O aborcji nawet nie wspominając.

Pani doktor opowiada o problemie aborcji w Holandii. Lektura ciekawa i pokazująca że rygorystyczna ustawa w Polsce i robienie sobie parodii z wychowania seksualnego - nigdy nie zmniejszy skali nielegalnie wykonywanych zabiegów.

Dwa cytaty. Pierwszy o wychowaniu seksualnym:

Nie, to stało się znacznie wcześniej. Kiedy w latach 60. w Holandii wprowadzono pigułkę antykoncepcyjną, zaczęło narastać przekonanie, że konieczna jest edukacja seksualna.
Myśleliśmy przede wszystkim o nastolatkach. Ich seksualność jest faktem. Może za bardzo nam się to nie podoba, może oni są inni niż my w czasach młodości. Ale skoro już uprawiają seks, niech to będzie bezpieczny seks.
Dlatego wychowanie seksualne od wielu lat jest obowiązkowym przedmiotem w szkołach średnich. Zaczynaliśmy od informowania o biologii rozmnażania i faktach dotyczących zapobiegania ciąży, ale szybko stało się jasne, że to nie wystarcza.
Oprócz mówienia o fizjologii i antykoncepcji konieczne było wsparcie nastolatków w samodzielnym, odpowiedzialnym podejmowaniu decyzji.  Uczenie ich negocjacji, pokazanie, że każdy ma jakieś zasady i wytyczone granice.  Że nie należy robić czegoś, na co się nie ma ochoty, czego się po prostu nie chce.  I że każdy ma prawo wyrażać swoje przekonania.

Drugi o procedurze w przypadku gdy trafi się niechciana ciąża:

Kobieta może pójść do dowolnego lekarza i powiedzieć: “Jestem w trudnej sytuacji, bo jestem w ciąży, a nie chcę być”. Jeśli trafi na przeciwnika aborcji, musi on skierować pacjentkę do innego lekarza, który nie ma takich obiekcji. Lekarz rozmawia z pacjentką i jeśli kobieta po rozmowie podtrzymuje decyzję, a lekarz nie widzi przeciwwskazań do usunięcia ciąży, wypisuje jej skierowanie do kliniki aborcyjnej.
Ustawa nakazuje, by lekarz upewnił się, czy kobieta rzeczywiście jest w trudnej sytuacji, czy podjęła dojrzałą i samodzielną decyzję i czy nie jest np. przymuszana do aborcji.
Kolejnym warunkiem czas na przemyślenie tej decyzji: pięć dni od chwili zgłoszenia się do lekarza. W tym czasie kobieta musi rozważyć, czy przerwanie ciąży jest dla niej rzeczywiście dobrym rozwiązaniem. To właśnie efekt kompromisu z holenderskimi przeciwnikami aborcji, głównie przedstawicielami ugrupowań religijnych.
Zabieg można wykonać do końca drugiego trymestru ciąży - aż do 22. tygodnia.
Skierowanie do kliniki aborcyjnej może być wystawione przez lekarza ogólnego, ginekologa lub dowolnego innego lekarza.
Kliniki, w których dokonuje się aborcji, muszą mieć zezwolenie od rządu. W Holandii (16 milionów mieszkańców) mamy 17 takich klinik. Jedynie 5 proc. aborcji przeprowadza się w szpitalach ogólnych. Tam dokonuje się aborcji głównie z powodów medycznych - np. wad płodu odkrytych podczas badań prenatalnych.

Czyli Holandia potrafiła. Wprowadzić edukację seksualną by zmniejszyć ilość niechcianych ciąż. A także potrafiła skończyć z obłudą, jaką jest rygorystyczna ustawa podczas gdy podziemie aborcyjne kwitnie. W Polsce mamy natomiast raj dla handlujących na czarnym rynku środkami poronnymi i ginekologów biorących sporą kasę za zrobienie w prywatnym gabinecie tego, czego odmówili w państwowym szpitalu zasłaniając się moralnością.

kwiecień 30, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | | Brak komentarzy

Genetyczni patrioci nie chcą marszu

Stateczni młodzi mieszkańcy Krakowa, patrioci kochający Polskę postanowili dać odpór amoralnemu Marszu Tolerancji. Dotychczas było tak, że narodowcy robili kontrmanifestację, rzucali butelkami bądź skakali na jednej nodze. Pojedynczy osobnicy proponowali ponowne otwarcie Auschwitz.

Tak będzie zapewne i tym razem, ale genetyczni patrioci postanowili pohałasować jeszcze w sieci. Stworzyli stronę wyrażającą wściekłość i obrzydzenie zajściami które mają nastąpić w Krakowie. Po wejściu wita nas napis: Niech zapomną o paradach. Razem z nami nakręcaj spiralę nienawiści. Ale nie jest tak strasznie. W manifeście Kim jesteśmy (jak to u skrajnej bardzo patriotycznej prawicy napisanym niechlujnym językiem), autorzy wyjaśniają:

Oczywiście hasło “nakręcamy spiralę nienawiści” jest tylko figurą retoryczną, ironią. Śmieszy nas to, w jaki sposób pedały i ich przyjaciele mówią o rzekomych prześladowaniach w nich wymierzonych. “200 tys. gejów uciekło na wyspy przed prześladowaniami w Polse” słyszeliśmy niedawno z ust jednego z ich szefów. Czy idąc ulicą pytacie każdego o jego preferencje seksualne? Czy jest to dla was ważne? Obchodzi was to w ogóle? Nas też nie. “Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Organizując parady pedały chyba zapomniały, że w naszym kraju mieszkają też ludzie, którzy nie chcą ich oglądać.

Wbrew przewrotnemu hasłu naszej akcji nie namawiamy nikogo do nienawiści. Poprzez tę prowokację chcieliśmy jedynie pokazać jak daleko posunęłą się w społecznej świadomości gangrena politycznej poprawności, knebla, który blokuje możliwość merytorycznej dyskusji nad agresją homoseksualnej “kultury” na nasz, katolicki system wartości.

Czyli jednak nie będzie bicia i wyzwisk? Nie pokażą całej Polsce, jak wygląda katolicki system wartości w praktyce? Nie wezmą swoich ciężarnych dziewczyn (żon), żeby pokazać „zboczeńcom” jaki jest główny cel istnienia kobiety?

Przy okazji nasi polscy patrioci wykazali się sprytem parę razy podkreślając że nie organizują żadnej kontrmanifestacji oraz nie namawiają do łamania prawa. Taka zasłona. A podobno patriotyzm to odwaga.

Na stronie jest także księga gości, gdzie patrioci mogą wykrzyczeć swoje oburzenie. Ci dla których tak ważny jest katolicki system wartości.

Cieszę się, że w końcu trafia pedalska kosa na hetero kamień ;)

Sodomiccy zboczeńcy plugawią miłość nazywając swoje ohydne praktyki miłością i dlatego do Milośnika apeluję, by zamiast składać tu swoje gorące wyznania stanął w sobotę w obronie miłości przeciw jej ohydnemu zbrukaniu przez sodomickich degeneratów.

Nie dziwi fakt, że niektórzy wpisujący mają 88 przy nicku. Standardowa dawka nienawiści młodych genetycznych patriotów do „innych”. Czyli na Marszu będzie jak zawsze. A myślałem że patrioci zmądrzeli, ile razy można przyjmować policyjną pałkę na łysy łeb.

kwiecień 26, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | | Brak komentarzy

Gowin pierwszym talibem Platformy

Swoistą tolerancją popisał się wczoraj członek konserwatywno-liberalnej Platformy, Jarosław Gowin. Tej partii rzekomo oświeconych konserwatystów, nie żadnych moherowych Talibów. Oprócz tego katolik, miłujący bliźnich.

     Katolik Gowin wyznaczony przez Tuska na szefa zespołu przygotowującego ustawę o zapłodnieniu metodą in vitro, wypowiedział się na temat małżeństw i pedofilii. Po chrześcijańsku zganił bezbożnych żyjących w konkubinacie. Dwa cytaty z naukowca Gowina:

 Dziecko rozwija się naprawdę dobrze i harmonijne tylko wtedy, gdy ma ojca i matkę

Sprawcami nadużyć seksualnych na ogół są konkubenci

    Rzeczywiście dziecko musi mieć ojca i matkę. Gdyby Pan Gowin trochę oderwał się od pisma świętego poszedł w lud, dowiedziałby się że konkubinat to związek dwóch osób. Pomylił mu się z singlami? Zresztą dlaczego małżeństwo, gdzie mąż ciosami w brzuch wyjaśnia pewne rzeczy, lub karząc jej całować rozgrzane żelazko wydaje się Gawinowi bardziej godne posiadania dziecka niż dwoje kochających się ludzi tylko bez państwowego bądź kościelnego stempla.

   Sprawcami molestowań seksualnych są konkubenci. W małżeństwach oczywiście rzecz taka nie ma miejsca. Ani Krollop, ani Petz, w związkach małżeńskich nie byli.

    Gowin dał popis głupoty. Przy okazji sprawił, że przez moment pod względem światopoglądowym PO znalazła się w jednym szeregu z Ligą Polskich Rodzin. A przy okazji kolejny raz pokazał że polska prawica nie może być tolerancyjna i otwarta. Zła wiadomość dla tych co myślą że polska prawica może być inna. Specjalista od in vitro zaczął kształcić przyszłe kadry  prawicy, na swoje podobieństwo. Czyli ciemnogrodzian.  

kwiecień 22, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Brak komentarzy

Hałas o flagę

Spore oburzenie wywołał program Wojewódzkiego, w którym prowadzący wraz z gośćmi wsadzili miniaturową flagę w kupę. Dowcip mocno średni i z lekka bezsensowny, nie odstający specjalnie od poziomu programu.

Okazało się że program Wojewódzkiego ogląda mnóstwo patriotycznie nastawionych widzów którzy poczuli się urażeni. I tak w sieci ogłoszono Apel w obronie flagi oraz Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Pod apelem można się podpisywać, zrobiło to już jakieś dziesięć tysięcy osób. Prościej byłoby złożyć doniesienie do prokuratury, ale nie, trzeba było wykrzyczeć głośno jak to urażono polską godność. Oczywiście trzeba było też  w patetyczny ton:

Przez wiele stuleci pod biało-czerwoną flagą Polacy płacili życiem za niepodległość swojego państwa. Przywiązanie do symboli tej niepodległości jest częścią naszej historii, ale także dziedzictwem, które zamierzamy przekazać następnym pokoleniom. Nie pozwolimy obrażać naszego państwa, ani lekceważyć jego praw.

Urażeni obywatele zapomnieli o jednym, w Polsce już dawno nie szanuje się flagi. Czy skin trzymający biało-czerwoną flagę mówiący że „z pedałami trzeba zrobić to co Hitler” nie znieważa jej. Czy strajkujący pod przywództwem Wrzodaka śpiewający Rotę w wersji antysemickiej nie znieważali flagi? „Żydowska zawierucha” - tak śpiewali trzymając ten symbol niepodległości. Nie przypominam sobie żeby żadni patriotycznie nastawieni Polacy protestowali.

Większości Polakom flaga jest obojętna. Wystarczy przejść się ulicami w święto 3 maja, jeśli ilość flag w oknach przekroczy dziesięć to już jest bardzo dobrze. Posłowie próbowali temu zaradzić uchwalając parę lat temu bezsensowne święto flagi - 2 maja. Jestem ciekaw, ile osób wie że mamy w ogóle takie święto.

Wojewódzki przesadził. Ale protestujący, krzyczący o znieważaniu symboli wydają się jednostronni. Pisemka Bubla też są w biało-czerwonych barwach, są tam rysunki flag a jeszcze nie słyszałem żeby ktoś się na ten fakt obruszał.

kwiecień 19, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | | Brak komentarzy

Kto może krytykować kościół

   Ostatni spór o nominację abp. Sławoja Leszka Głodzia na stanowisko metropolity gdańskiego pokazał po raz kolejny, jak bardzo niechętnie polski Kościół przyjmuje jakiekolwiek krytyczne uwagi. A już najgorzej jak  „cywile” zaczną krytykować mającego wpływy w Episkopacie arcybiskupa. Zaraz dano odpór, jak zwykli ludzie mają czelność ingerować w wewnętrzne sprawy kościoła, jak zawsze nawiązano do czasów stalinowskich - wydaje się, że Episkopat nie może już wydać oświadczenia bez odwołań do tamtych czasów.

   Dostało się też mediom, one są już od dawna na cenzurowanym. A to napiszą o Petzu, to pogrzebią w życiorysie Wielgusa, to znów nie spodoba im się fakt że Kościół nie robi nic z pedofilami w swoim gronie. Zapewne Episkopat chciałby aby z okazji nominacji Głodzia media zareagowały tak jak w przypadku gdy Papież przyjeżdżał do Polski. A więc wywiady, wspomnienia kolegów z dzieciństwa i szkoły, niezmiernie ważne informacje że arcybiskup lubi kaczkę ale nie lubi brukselki, wszystko słodko i pięknie. Zamiast tego media wolą mnożyć wątpliwości i siać zwątpienie. Biskupi zagrzmieli więc:

 Stwierdzamy z ubolewaniem, że w naszym kraju pojawią się obecnie próby podważenia usankcjonowanej od lat praktyki wyboru biskupów diecezjalnych przez naciski, także za pomocą środków społecznego przekazu.

    Wściekłość u biskupów wzbudza fakt, że ludzie ośmielają się mieć własne zdanie odnośnie swojego nowego metropolity. Że zwykłe szaraczki nie chcą już w milczeniu akceptować każdej decyzji, czy to Episkopatu czy Watykanu. Niepokornych teologów można usunąć z szeregów Kościoła, bądź zmusić ich by sami odeszli, ale co zrobić z większą liczbą ludzi. Na razie Episkopat jedynie ich obraził pokazując jednocześnie gdzie jest miejsce zwykłych ludzi w życiu Kościoła.

    Uaktywnił się też ksiądz Jankowski, jeden z najbardziej zadowolonych z decyzji Watykanu. I już wiemy, że Wałęsa był pijany kiedy opowiadał się przeciwko kandydaturze Głodzia. Prałat ma nadzieję na powrót i niewykluczone że nowy metropolita (poglądami bliski Jankowskiemu i Rydzykowi) przywróci Jankowskiego „do życia”. Pod opieką arcybiskupa ksiądz Jankowski może być pewien, że media zostaną odpowiednio zbesztane gdyby znów dziennikarzom nie spodobała się gwiazda Dawida leżąca obok swastyki.

kwiecień 17, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , | Brak komentarzy