Co złości ultrasów z Forum Frondy
Forumowicze Frondy przerażeni są atakiem lobby gejowskiego na katolickie wartości. Na forum od wczoraj najbardziej popularnym tematem jest sprawa homoseksualizmu. Tzn wg katolików z frondy – pedalstwa.
Oburzenie pokolenia JP2 budzi – sprawa Ikei, uznanie Tomasza Raczka i jego partnera za najpiękniejszą parę roku. Obrzydzenie dyskutantów jest przeogromne. Między tematami o wsparcie kogoś krzyżykiem lub np „Czy katolik może nosić nazwisko Satanowski?” krzyczą na czytelnika tytuły: „Homoseksualny motłoch napastował modlących się w dzielnicy slumsów pedalskich”, „Nowy przyjaciel taty – czyli mój tata jest pedałem”, „Para pedałów Raczków – “najpiękniejszą” wg. Gali”, „gejowscy agitatorzy wypowiadają Polakom wojnę”. Oczywiście w komentarzach bożych dzieci najczęściej odmienianym słowem jest pedał – pedalicho, pedalskie, pedalowanie, spedalone, oto nowa hosanna polskich katolików.
Ktoś nie znający polskich i frondowych zwyczajów, mógłby pomyśleć że w Polsce sprawa gejów jest rzeczywiście sprawą pierwszorzędną. Że skoro katolicy frondowscy nawołują do bojkotów i chcą wysyłać protesty za granicę, to musiało dojść do jakiejś niesamowitej eskalacji żądań środowisk gejowskich. A wyznawców pana Jezusa rozsierdziła tak jedynie zwykła reklama i tytuł, nadany przez plotkarski dwutygodnik.
Wstrętne CNN atakuje pana prezydenta
Tak to się musiało skończyć. Gafy, potknięcia, obrażalstwo prezydenta Kaczyńskiego znalazły się w serwisie CNN. Nie udało się Lechowi Kaczyńskiemu. Chciał być prezydentem szanowanym, pełnym majestatu. Rozpoczął prezydenturę wielką ceremonią, niczym pasowaniem na króla i wydawało mu się że tak będzie traktowany.
A jakimi słowami można najlepiej określić polskiego prezydenta? Zagubiony, pamiętliwy, małostkowy, obrażalski, nierzadko patetyczny? Oczywiście niesprawiedliwe byłoby określać prezydenturę Lecha Kaczyńskiego tylko tak, ale na własne życzenie takim zapamiętają go Polacy. Wyznawcy PiS-u chcieliby widzieć w nim najlepszego prezydenta od czasów Mościckiego, bronią go fanatycznie jak to mają w zwyczaju, kompletnie nie zwracając uwagi na to że już nie tylko w Polsce budzi uśmiechy politowania. A przecież to, że prezydent cieszy się delikatnie mówiąc małym poważaniem w Europie wiadomo od jakiegoś czasu. Choćby na szczycie europejskim, gdy przywódcy innych państw omijali Lecha szczegóły uzgadniając z premierem Jarosławem. To zdarzenie pokazał, że prezydent nie jest traktowany jak partner. To jest przedstawiciel Polski, nawet prezydent ale i tak poważne rozmowy trzeba prowadzić z kimś innym.
Wpadki prezydenta wyznawcy Prawa i Sprawiedliwości najczęściej tłumaczą „wściekłym atakiem postprlowskich mediów”. Ciekawe jak media miały wg nich przedstawić odwołanie przez Lecha Kaczyńskiego spotkania z powodu głupiego artykułu w gazecie, głupkowatego śmiechu podczas popisu łamanej angielszczyzny Tuska, przyjmowania przyszłego premiera w korytarzu i innych wyskoków prezydenta. Oprócz wycięcia tych scen, nie było innej możliwości. Za to wiadomo co fani Kaczyńskich powiedzą o CNN. Że telewizja Turnera jest lewacka, że to haniebny atak na głowę innego państwa. Całkiem możliwe że pojawią się pomysły, by Lech Kaczyński już nigdy nie zgodził się na wywiad dla CNN. Ostatnią myślą, jaka może pojawić się w głowach miłośników PiS jest ta, że być może Lech Kaczyński jest człowiekiem nienadającym się na stanowisko prezydenta Polski.
Drzewiecki utrzymuje się na stołku
Gdyby Mirosław Drzewiecki miał choć trochę honoru, po swoim kluczeniu i wykrętach na temat zdarzeń w Stanach podałby się już dzisiaj do dymisji. Jeśli Donald Tusk chce, by jego rząd różnił się od poprzedniego chociażby tym, że ministrami nie są osoby mające w przeszłości jakieś zatargi z prawem, powinien Drzewieckiego odwołać z funkcji. Na razie jednak wszystko wskazuje na to że minister sportu utrzyma się na stanowisku.
Nie wierzę Drzewieckiemu. Całe to ściemnianie o tym że nie było tak jak jest w papierach, że podpisywał nie wiedząc co podpisuje bo nie zna języka jest niewiarygodne. Z raportu policji wynika, że żona poinformowała oficera o ataku męża. Wynikałoby z tego, że pani Drzewiecka umie angielski. Albo że amerykańska policja kłamie i te zeznanie sobie wymyśliła. Dwa. Jeśli policja zatrzymuje obywatela obcego państwa, który na dodatek podaje się za dyplomatę i nie zna języka, to powinna zawiadomić ambasadę/konsulat. Więc może jednak Drzewiecki wiedział co podpisuje. To że żona broni męża nie ma żadnego znaczenia, w końcu Łyżwińska też broniła swojego męża. W każdym razie cała ta „afera” powinna być dokładnie wyjaśniona, póki co załatwiono to w sposób typowo polski – Tusk dał wiarę ministrowi, bo ten powiedział że tak nie było.
Oczywiście to co zrobił (lub też nie zrobił) Drzewiecki nie jest jakimś wielkim przestępstwem. Nie jest to afera korupcyjna, nie jest to wymuszanie seksu za pracę. Ale głupie wykręty ministra, niejasności wokół całej sprawy, i pobłażliwość premiera pokazują że Tusk idzie w ślady poprzednich szefów Rady Ministrów.
-
Archiwa
- czerwiec 2009 (2)
- listopad 2008 (3)
- wrzesień 2008 (4)
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (3)
- czerwiec 2008 (6)
- maj 2008 (8)
- kwiecień 2008 (8)
- marzec 2008 (11)
- luty 2008 (11)
- styczeń 2008 (4)
- grudzień 2007 (4)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS