Fachowiec Kurtyka
Przypomnijmy sobie jak wybrano Kurtykę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Swoją działalność w tej instytucji zaczął od oddziału krakowskiego, oddział ten z początku niczym się nie wyróżniający wkrótce stał się jednym z najgłośniejszych w kraju. Informacje z tajne jakimś dziwnym cudownym sposobem z niego wypływały powodując niemały zamęt w statecznym Krakowie. Trzeba oddać że oprócz plotek z IPN-u wypłynęło też parę wartościowych pozycji. Ale budziły one mniejsze zainteresowanie niż pogłoski czy sygnały o współpracy ważnych person z bezpieką. Kurtyka stawał się coraz bardziej znany, w tym czasie akurat miał odbyć się konkurs na nowego szefa Instytutu. Jednym z kandydatów na to stanowisko był Andrzej Przewoźnik. Janusz Kurtyka początkowo głosił, że nie chce startować na to stanowisko, potem jednak zmienił zdanie. I tu po raz pierwszy w publicznej karierze jak wszystko wskazuje zagrał nieczysto i „wyciął” Przewoźnika z konkursu za pomocą wycieku z IPN. Opis całej brudnej spray można znaleźć chociażby tutaj na stronie TVP, zacytuję tylko fragment:
W lipcu “Rzeczpospolita” podała, że w archiwach IPN w Krakowie odnalazła się notatka b. kaprala SB Pawła Kosiby, iż Przewoźnik miał być prowadzonym przez niego agentem. Gazecie przekazał ją krakowski działacz PO Zbigniew Fijak, który w czerwcu dostał ją z IPN. We wrześniu kolegium IPN wykluczyło Przewoźnika z konkursu na prezesa IPN. Przewoźnika zdyskwalifikowała nie tylko notatka Kosiby, ale też inne materiały. “Wprost” napisał, że jest zapis o Przewoźniku z dziennika rejestracyjnego SB. Warszawska prokuratura ujawniła, że prowadzi śledztwo w tej sprawie. (…)
Najnowszy “Newsweek” informuje, że dotarł do dokumentów, według których zgodę na udostępnienie Fijakowi akt krakowski IPN wydał nie w grudniu 2004, ale 21 czerwca 2005 r. – miesiąc po deklaracji Przewoźnika o starcie w konkursie. Tygodnik pisze, że Kurtyka mówił w wywiadach, iż zgodę na wydanie akt Fijakowi wydano w grudniu 2004 r. – na długo przed startem Przewoźnika w konkursie.
Krakowski IPN podał we wtorek, że Fijak od grudnia 2004 r. wiedział, że zostaną mu udostępnione materiały, jednak nie zgłosił się wtedy do czytelni IPN i dlatego wtedy nie otrzymał decyzji. Uczynił to dopiero 21 czerwca 2005 r. i otrzymał wówczas decyzję nr 96/05, wyrażającą zgodę na wykorzystanie dokumentów, o które zwracał się w grudniu – podkreślił IPN.
Tak rozpoczął dzisiejszy prezes proces niszczenia wiarygodności i apolityczności Instytutu Pamięci Narodowej. Mieliśmy do czynienia z totalnym zaangażowanie Instytutu w politykę, cała Polska żyła teczkami, nazwiska wypływały niemalże codziennie. IPN próbował zrobić agenta z Jacka Kuronia a także skutecznie wyeliminowała abpa Wielgusa. Żenujący spektakl pracownicy IPN dali podczas rozpatrywania w Trybunale Konstytucyjnym ustawy lustracyjnej. Pracowali biedaki całą noc aby wyciągnąć jakieś haki na sędziów – znaleźli na dwóch, okazało że są gó..o warte. Tacy właśnie ludzi pracują w instytucie. Prezes Kurtyka oczywiście za każdym razem nie poczuwał się do winy.
Instytut zatrudnił znakomitych historyków typu Cenckiewicz – „obiektywnych”, wpatrzonych w słowa pisane przez esbeków niczym w obrazek święty. Senat ku zadowoleniu Kurtyki mianował na członka Kolegium IPN-u Andrzeja Gwiazdę – znanego z oskarżania wszystkich swoich byłych towarzyszy z Solidarności o agenturę.
Mam tylko nadzieję że książka o Wałęsie okaże się stekiem bzdur i bezkrytycznie przepisanych ubeckich teczek (nazwiska autorów dają nadzieję że tak będzie). Będzie to kolejny powód żeby odwołać prezesa Kurtykę.
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
-
Archiwa
- czerwiec 2009 (2)
- listopad 2008 (3)
- wrzesień 2008 (4)
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (3)
- czerwiec 2008 (6)
- maj 2008 (8)
- kwiecień 2008 (8)
- marzec 2008 (11)
- luty 2008 (11)
- styczeń 2008 (4)
- grudzień 2007 (4)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS