łże-dumanie

Ex-lewicowcy zadowoleni z siebie

   Jakie jest samopoczucie człowieka który obrzydził Polakom słowo „lewica” ? Znakomite. Takie wrażenie odniosłem, czytając wywiad Sławomira Sierakowskiego z Aleksandrem Kwaśniewskim w nowym numerze  Krytyki Politycznej. Były prezydent ma sobie mało do zarzucenia, nie czuje się winny temu że obecnie na polskiej scenie politycznej liczą się partie prawicowe. To nie jego wina – tak wynika z wypowiedzi Kwaśniewskiego.

   Oczywiście trudno Sojusz Lewicy Demokratycznej – szczególnie ten z lat 2001-2005 – zaliczyć do lewicy. Bo jak można nazwać lewicową partię która popiera podatek liniowy czy kaja się kiedy zruga ją arcybiskup. A z tym właśnie mieliśmy do czynienia w tamtych latach. Kiedy Sierakowski pyta Kwaśniewskiego dlaczego Sojusz nie próbował zmienić rygorystycznej ustawy antyaborcyjnej słyszymy znów te same żenujące tłumaczenia – „ustawa jest kompromisem” , pada tekst o pozyskanie przychylności episkopatu w sprawie wejścia do Unii Europejskiej. Kiedy pada pytanie o rozwarstwienie społeczne, Kwaśniewski przede wszystkim cieszy się z wysokiego wzrostu gospodarczego. Ten wywiad doskonale pokazuje jak daleko pan prezydent odszedł od lewicy.

   Kwaśniewski i Miller – ten duet doprowadził do tego że lewica nieprędko przejmie władzę w Polsce. Cyniczni pragmatycy przebrani za wrażliwych lewicowców doprowadzili do tego, że o władzę walczą konserwatyści z konserwatywnymi liberałami. Pierwszy odrzucał stylem swojej prezydentury – dworem, zabaw w towarzystwie największych biznesmenów. Drugi był szefem jednego z najbardziej skorumpowanych rządów. Choć Aleksandrowi Kwaśniewskiemu można oddać to że chociaż przyznaje się że coraz dalej mu do lewicy. Bardziej żałosny jest Miller, który nagle przypomniał sobie o swojej lewicowości i próbuje klecić jakąś partyjkę.

   Współczesne SLD nie różni się za bardzo od starego. Mamy „centrowego” Olejniczaka (wcielenie Kwaśniewskiego) i „betonowego” Napieralskiego (wcielenie Millera). I mimo że Ci dwaj nie muszą już sypać głów popiołem za PZPR i PRL nadal boją się nadać swojej partii bardziej lewicowego wizerunku. Choć w sumie nie powinno to dziwić, skoro za wyborem przewodniczącego SLD stał Aleksander Kwaśniewski. Doszło do takiej sytuacji, że nawet kiedy Sojusz jako jedyna partia sprzeciwia się wliczaniu ocen z religii do średniej wrażenie jest takie że nie robi tego z pobudek ideowych tylko dla nabiciu parę punktów w sondażach.

   Kwaśniewski jest z siebie zadowolony. Miller zapewne również. Niezadowoleni są jedynie ludzie o lewicowych poglądach, którzy zostali postawienie przed wyborem: czy lepiej głosować na bardziej liberalną światopoglądowo PO, czy na bardziej socjalny PiS.

luty 24, 2008 Opublikował/a kriskul | Bez kategorii | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Maciej Giertych kontra kobiety

   Maciej Giertych uderzył znowu.  Jakiś rok temu udowadniał w napisanym przez siebie dziele, że Żydzi są inni (czytaj gorsi) od reszty ludzkiej rasy. Tym razem dostało się kobietom. Giertych senior spisał swoje przemyślenia jak to przez kobiety wali się świat. Pokazują one wyraźnie że nasz euro-parlamentarzysta w tej kwestii zatrzymał się w latach sześćdziesiątych. W czasach kiedy klaps w pupę koleżanki z pracy był oznaką sympatii a kobietom bitym przez mężów tłumaczono że taki już jest los żony.

   Na portalu gazeta.pl można znaleźć parę fragmentów broszury naszego dzielnego socjologa.  Przy okazji, czytając to zastanawiałem się jak czuły się te młode kobiety startujące z list LPR. Ale do rzeczy. Giertych poddaje krytyce temat równości płci i ochrony życia w Unii Europejskiej zawarty w traktacie lizbońskim. Standardowo jak na narodowego prawicowca przystało widzi tam promocję tego co najgorsze: homoseksualizmu, aborcji, równouprawnienia kobiet. Aż dziwne że nie dopatrzył się także promowania zoofilii czy pedofilii, tak chętnie zauważanych przez innych prawicowców np. w Marszu Równości.

   Nie podoba się profesorowi praca kobiet w zawodach „męskich”. Wymienia policję, wojsko a także załogi kosmiczne. Jednym z argumentów przeciw jest skłonność kobiet do płaczu. To mnie rozbroiło, mieszkam na ulicy gdzie jest sąd, prokuratura i areszt śledczy kręci się tam dużo policjantów i policjantek ale jeszcze nie zdarzyło się żebym widział którąś płaczącą. Nie podobają mu się także kobiety – szefowe, kobiety nadają się najlepiej do pracy jako sekretarki gdyż pamiętają o drobiazgach.

   Wyżyny śmieszności osiąga Giertych gdy pisze o antykoncepcji. Ten cytat trzeba zapamiętać (o tym jak tabletki szkodzą kobietom a także rybom: „Hormony te wydzielane z moczem trafiają do ścieków miejskich, nie są wyłapywane przez oczyszczalnie i wracają do człowieka wraz z wodą. Kobietę pozbawiają zdolności do owulacji (taki jest ich cel), a u mężczyzn powodują spadek żywotności nasienia. Szeroko już udokumentowana jest demaskulinizacja i redukcja płodności u ryb w rzekach poniżej wielkich miast. Ichtiologowie (specjaliści od ryb) z kanadyjskiego Departamentu Rybołówstwa i Oceanów twierdzą, że estrogeny z pigułek antykoncepcyjnych są odpowiedzialne za feminizację i bezpłodność męskich ryb w rzece Ottawa”. Mocne prawda? To są poglądy chyba z czasów kiedy pigułka antykoncepcyjna dopiero weszła w użycie.

   Brednie wypisuje także o seksie.  Już mniejsza z tezą że antykoncepcja sprzyja rozwiązłości, autor uważa że jej  stosowanie prowadzi do tego że „partner i partnerka stają się narzędziem do zaspokajania pragnień”. Ja zawsze wiedziałem że wg prawicowców seks służy jedynie do prokreacji, ale sądziłem że odczuwają z tego przyjemność, w jakimś stopniu zaspokajają swoje pragnienia. Okazuje się że seks to nie przyjemność, radość, miłość – to ciężka praca nad spłodzeniem potomstwa. „Skoro już nie o płodzenie dzieci chodzi, a tylko o przyjemność, to staje się obojętne, z kim się ją osiąga” - i wiemy wszystko. Seks który nie służy prokreacji może być uprawiany z każdym. W końcu Giertych lansuje tezę aby kobiety rodziły w wieku 20 lat (wtedy wg niego jest najlepszy czas na potomstwo). Pewnie po to, żeby nie zabierały miejsca mężczyznom na uczelniach wyższych.

   Maciej Giertych był podobno „mózgiem” Ligii Polskich Rodzin, syn Roman radził się go i słuchał jego wskazówek. Czytając wypociny europarlamentarzysty wiadomo, dlaczego jego partia balansuje w granicach jednego procenta.

luty 21, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | 4 komentarzy

Najwięksi patrioci mieszkają za granicą

   Najwięksi polscy „patrioci” mieszkają poza granicami naszego kraju. Do takiego wniosku doszedłem dzisiaj, kiedy przeglądając najbardziej broniące polskości komentarze zauważyłem ze większość z nich nie zawiera polskich znaków. Patrioci nie używają „ą” czy „ż”. Owszem, część ludzi nie używa ich z lenistwa, ale to mniejszość. Reszta nie ma zainstalowanego w systemie polskiego słownika, co oznacza że nie zamieszkują w Polsce. „Patrioci” czasami wpadają na mój blog wytknąć mi głupotę, niechęć do własnej ojczyzny, myślenie Gazetą Wyborczą. Kiedy zainstalowałem sobie mapkę na której mogę podejrzeć sobie z jakiego miejsca na świecie ktoś zabłąkał się na moją stronę, z miłym zdziwieniem odnotowałem różnorodność ilość miejsc przebywania czy może zamieszkiwania moich czytelników.

   Internauci zza oceanów tłumaczą nam czym jest patriotyzm, wskazują wrogów Polski (bardzo często wskazywane osoby czy podmioty zarazem są wrogami Kościoła), chętnie doszukają się „prawdziwego” pochodzenia ideowego przeciwnika. My jesteśmy ogłupieni propagandą polskojęzycznych mediów: GW, TVN 24, Dziennika czy innych Polityk, za granicą wszystko widać wyraźniej, lepiej, bez przekłamań.

   Nie próżnują też nasze organizacje polonijne. Jakiś czas temu pisałem o antysemityzmie promowanym na stronach USOPAŁ. Nie tak dawno apel do premiera wystosowała nieznana szerzej organizacja Kanadyjski Komitet Obrony Wiary i Ojczyzny. Apel ten dotyczył tego co najbardziej zajmuje naszych Polonusów – ataków na Radio Maryja i PiS. Dwa urywki z tego, co wysmażyli nasi patrioci:

„My Polania z Kanadyjskiego Komitetu Obrony Wiary i Ojczyzny pilnie śledzimy wszystko, co dzieje się w Polsce a szczególnie coraz to nowe bardziej kłamliwe, perfidne i wyrachowane ataki Pana i rządu Pana na PiS, na Kościół, na Radio Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka i na Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej.
Jednym z ostatnich oburzających wystąpień posła Palikota z PO było publiczne oświadczenie, aby wykończyć o. Rydzyka,. Cel był już wcześniej precyzyjnie opracowany, bo prawie natychmiast w brutalny sposób zamordowano śp. księdza redemptorystę i jego gospodynię.”

 „Chcemy Panu przypomnieć, że każda matka narodu Polskiego uczyła i uczy dzieci swoje idące spać pacierza – Ojcze nasz i Zdrowaś Mario – to największa i niezniszczalna potęga, która nas wyzwoli. Panie Jezu kochamy Ciebie i ufamy Tobie.”

   Z tego wynika prosta konkluzja, kto najeżdża na Radio Maryja, ktokolwiek ma jakieś „ale” do ojca Rydzyka, kto nie odmawia pacierza przed pójściem spać – tego trudno nazwać prawdziwym Polakiem. I taki niestety wyłania się obraz Polonii. Bo Ci rozsądni, nie wycierają sobie gęby odmienianą na wszelkie możliwe sposoby polskością. Za to głośni są Ci, którzy uważając siebie za jedynych prawdziwych patriotów, ze swadą wyznaczają tych którzy na miano patriotów nie zasługują.

luty 20, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | 6 komentarzy

Marek Edelman trochę przesadził

   W dzisiejszej Gazecie Wyborczej ukazał się list Marka Edelmana do premiera. Wzywa on premiera do delegalizacji partii i ugrupowań nacjonalistycznych – wymienia Narodowe Odrodzenie Polski i Młodzież Wszechpolską. Pada także takie zdanie: „Do poparcia tej akcji wzywam w pierwszym rzędzie członków Komitetu Oświęcimskiego jako ludzi najlepiej wiedzących, co oznacza nazistowski totalitaryzm.”

    Nigdy nie sądziłem że ja, lewak, będę kiedyś bronił Młodzieży Wszechpolskiej przed tak wybitną postacią, jak Edelman. A jednak. Co do Narodowego Odrodzenie Polski zgadzam się z autorem listu, sam o tym niedawno pisałem. Jest to organizacja skrajnie nacjonalistyczna, zahaczająca o neofaszyzm, antysemicka, nieraz nawołująca do przemocy (bo niczym innym jest obecne NOP hasło „wyrwać chwasta” w odniesieniu do Grossa) Dla takich ugrupowań w Polsce nie może być miejsca.

   Z Młodzieżą Wszechpolską jest jednak dylemat. Jest to ugrupowanie narodowe, nacjonalistyczne, ale mimo wszystko nie spełnia przesłanek aby zostać uznane za działające niezgodnie z prawem. MW jest ugrupowaniem ultra-prawicowym, ale nigdy nie nawoływało do nienawiści jak NOP. Owszem robili chociażby kontrdemonstracje w stosunku do marszów równości, ale ekscesy wywoływali przede wszystkim kibole czy skini. Oczywiście, znalazłoby się w szeregach tej organizacji paru neofaszystów, ale proszę wskazać mi ugrupowanie które nie ma w swoich szeregach jakichś mętów. Były afery ze zdjęciami członków Młodzieży Wszechpolskiej z rękoma wyciągniętymi w hitlerowskim pozdrowieniu, ale to  mimo wszystko jednak margines.

  Narodowcy spod znaku MW i jej partia-matka LPR przez moment współrządzili Polską. Skończyli z jednoprocentowym poparciem, część elektoratu przejął PiS który zapożyczył od nich nieco narodowej retoryki. Pokazuje to, że prawica narodowa nie ma szans na przejęcie władzy w Polsce. Jeśli kiedykolwiek zdarzy się jej wejść do parlamentu, to będzie to wynik niewiele większy od progu wyborczego.

   Działalność Młodzieży Wszechpolskiej, hasła przez nie głoszone są mi zupełnie obce. Ale mimo wszystko dostrzegam różnicę miedzy takimi ludźmi jak  np. Radosław Parda czy Krzysztof Bosak a łysymi bandytami z Narodowego Odrodzenia Polski. Mimo pewnych zbieżności tych dwóch ugrupowań nie należy traktować tak samo.

luty 18, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

Prezydent niestety pochwalił

   Gorszego „prezentu” Lech Kaczyński nie mógł Tuskowi zrobić. Pierwszy chyba raz pochwalił rząd Tuska i to za politykę zagraniczną. W wywiadzie dla „Wprost” prezydent powiedział coś takiego: Podtrzymując wątpliwości co do niektórych aspektów polityki zagranicznej nowej ekipy, z satysfakcją odnotowuję, że w Moskwie pryncypia naszej polityki zagranicznej nie zostały naruszone. Ostatnie wypowiedzi prezydenta Putina potwierdzają jednak, że sprzeczności interesów między Polską a Rosją mają dziś trwały charakter. Oznacza to, ze innej polityki niż ta, którą prowadził PiS po prostu nie ma. I te słowa powinny dać politykom Platformy sporo do myślenia.

   Co to bowiem oznacza? Skoro Lech Kaczyński chwali politykę zagraniczną rządu, to znaczy że nie jest z nią za dobrze. Prezydent nie zna się na niej w ogóle, jednym z dowodów jest chociażby promowanie Anny Fotygi na szefa MSZ i zachwyt nad jej działalnością jako ministra. Teraz prezydent oświadcza że jest zadowolony że Donald Tusk nie doprowadził do ocieplenia stosunków z Rosją – bo tak należy odczytać jego słowa. Chciałby, żeby PO prowadziło taką samą politykę jak PiS – nieustanne awantury, zniechęcanie do siebie kolejnych państw, wypominanie ofiar wojennych jako argument w negocjacjach. Teatr pod tytułem „kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej” miałby trwać dalej, przy pełnej aprobacie Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście PiS nazywa to „wstawaniem z kolan” i jakoś zdziwienie wśród polityków wzbudziło to, że wygrana PO wzbudziła trudno skrywaną radość za granicą.

   Błędem PO będzie podążanie w niektórych sprawach drogą wyznaczoną przez Prawo i Sprawiedliwość. Poprzednia ekipa pokazała bardzo wyraźnie, jak nie należy prowadzić polityki zagranicznej. I tak, największym zagrożeniem dla dobrej polityki będzie obecny minister spraw zagranicznych – Radosław Sikorski. Był w rządzie PiS, znaczy to, że nie przeszkadzała mu tak bardzo „działalność” minister Fotygi. Jak każdy prawicowy polityk ma problemy z kompromisem kiedy Polska musi w czymś ustąpić, na razie nie zdążył jeszcze postawić się – jak to nasi szefowie MSZ mają w zwyczaju – reszcie szefów spraw zagranicznych innych krajów UE, ale jest to pewnie jedynie kwestia czasu. Zresztą wykazywał w przeszłości raczej niechęć wobec Unii, na stanowisku ministra SZ mamy więc amerykanofila.

   Istnieje więc prawdopodobieństwo, że szczególnie w stosunkach z Unią rząd Platformy będzie jedynie złagodzoną wersją rządu Jarosława Kaczyńskiego. Nie będzie nacjonalistycznych wyskoków jakimi raczył partnerów Kaczyński, nie będzie tragedii jaka miała miejsce za każdym razem gdy Anna Fotyga chociażby zabierała głos. Ale Polska nadal będzie miała opinię kraju źle współpracującego, niechętnego wszelkim kompromisom, stawiającego dziwne propozycje, kłótliwego. Ale za to w tej kwestii popieranego przez pana prezydenta.

luty 17, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , , | Nie ma jeszcze komentarzy

To był dzień Suskiego

   Marek Suski, jeden z najbardziej wiernych żołnierzy  Jarosława Kaczyńskie udzielał się dzisiaj w mediach niczym Przemysław Edgar Gosiewski. Rano w TOK FM porównywał działania mediów do metod hitlerowskich. Nie wymienił co prawda nazw, ale wiadomo że chodziło o polskojęzyczne media, nieprzychylne PiS. Kolejny dowód na to, że w Polsce polityk może powiedzieć największą bzdurę, obrażać i nie dzieje się nic. Ale nie ma się co dziwić posłowi Suskiemu, mówi on przecież językiem swojego szefa. Ci mądrzejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości wiedzą że przychylność Jarosława Kaczyńskiego można zdobyć poprzez atakowanie mediów, jeśli uda się jeszcze wtrącić coś o Niemczech wtedy JarKacz będzie na pewno zadowolony.

   Popołudniu było jeszcze lepiej. W swoim wystąpieniu w TVN24 Marek Suski dowodził że w Polsce jest zagrożona demokracja. Jak widać, po ostatnich śledztwach, to wszystko jest bardzo niepoważne. Jeśli grozi się opozycji za to, że krytykuje rząd, to jest to bardzo niebezpieczne - tak gorączkował się poseł. Nie zauważyłem żeby PO groziła opozycji. Doskonale natomiast pamiętam z czym spotykała się krytyka rządów PiS. Padały teksty o działaniu na szkodę polskiej racji stanu, o chronieniu agentów, zdradzie. Fakt medialny nie może zastępować śledztwa, aktu oskarżenia, czy wyroku. A najwyżej może być przedmiotem czynności wyjaśniających. Tym bardziej, że rzekome zagłuszenie pielęgniarek może być wrażliwą informacją ze sfery bezpieczeństwa - tu poseł liczył na to że po 100 dniach Polacy zapomnieli o konferencjach Ziobry, o cyrkach z niszczarkami, o tym jak Ziobro wykrzykiwał że doktor G. już nikogo życia nie pozbawi.

   Ale i tak najlepsza była przestroga, że jeśli PO się nie opamięta i nadal będzie tłumić demokrację, to Prawo i Sprawiedliwość podejmie „kroki międzynarodowe. Nie określił na czym ma to polegać. Ale jak sobie przypominam posłowie PiS nieraz nie gardłowali że opozycja robi Polsce złą prasę za granicą. Że wywiady w których rozmówca krytykował PiS godziły w dobre imię kraju i że nasze sprawy powinniśmy załatwiać tutaj w Polsce. Jakie więc kroki międzynarodowe chce podjąć PiS? I czy coś takiego nie podchodzi pod „opluwanie własnej ojczyzny za granicą”.

   Poseł Suski nie jest częstym gościem mediów jak niektórzy partyjni koledzy. Ale kiedy już zabiera głos wiadomo, że zawsze powie coś niemądrego. Tak było z „genetycznymi patriotami”, tak było kiedy z uśmiechem obwieszczał  że „są media równe i równiejsze”. A dzisiaj udało musię ośmieszyć siebie i swoją partię dwukrotnie.

luty 16, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Nie ma jeszcze komentarzy

Prezydentowi ciągle spada

   Poparcie dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego spadło o 7%. Wg najnowszego sondażu CBOS popiera go niecałe 30% Polaków, krytykuje go aż 60% ankietowanych. Wyniki bardzo złe, dla człowieka marzącego o drugiej kadencji wieszczące katastrofę w następnych wyborach.

   Ustrój polityczny w Polsce jest stworzony w taki sposób, że prezydent tak naprawdę nie musi robić nic. Cała odpowiedzialność spada na rząd, prezydent może przedstawiać się jako ten który nie ponosi odpowiedzialności za wszystko co złe. Kwaśniewski starał się nie zabierać głosu w najbardziej kontrowersyjnych sprawach, takich w których opowiedzenie się po którejś ze stron mogło odjąć mu parę punktów popularności. Nie robił nic i to nierobienie nagrodzili Polacy, wybierając go po raz drugi na prezydenta. A jeśli już gdzieś działał to przeważnie z sukcesem – chociażby w sprawach związanych z Ukrainą co doceniał nawet obecny prezydent.

   Lechowi Kaczyńskiemu wydaję się natomiast że w Polsce panuje ustrój prezydencki. Próbuje za pomocą swoich urzędników na nowo interpretować konstytucję. Mało tego, wydaje mu się że żyje w dwudziestoleciu międzywojennym, nie potrafi zrozumieć że świat uległ zmianie i prezydent nie oznacza pana w smokingu, otoczonego jakąś nabożną czcią. Pamiętamy wszyscy zaprzysiężenie Lecha Kaczyńskiego, które trafnie choć złośliwie nazwano „koronacją”. Tymczasem ludzie nie chcą na stanowisku głowy państwa wodza. Kwaśniewski przy wszystkich swoich wadach miał ten plus że potrafił się pokazać jako „brat-łata”, tu uścisnął dłoń, tam zażartował i tym zdobywał wyborców. Lech Kaczyński tego nie potrafi to też nie przyciąga do siebie ludzi. Już nieraz czytałem opinie że prezydent w węższym gronie jest znakomitym, pełnym humoru inteligentnym rozmówcą. I takiego prezydenta chciałbym zobaczyć. Nie nadąsanego, spiętego, cedzącego słowa.

   Prezydent ma jeden poważny problem. Tym problemem jest Jarosław Kaczyński. Nie jest tajemnicą że to Jarosław w tym duecie jest mózgiem. Istnieje prawdopodobieństwo że Lech wyzwoliwszy się spod wpływu brata, mógłby nam się pokazać jako inny człowiek. Póki co sprawia wrażenie osoby niesamodzielnej, działającej pod dyktando brata. Mniejszym problemem są najbliżsi współpracownicy prezydenta. Nie podziałała fama „cudownego spin-doctora” Michała Kamińskiego. Na razie wsławił się on wpychaniem prezydenta w kolejne wojenki z rządem, jak widać po sondażach nie był to najlepszy pomysł. O nominowaniu na szefa kancelarii prezydenta Anny Fatygi nie ma właściwie co pisać – pomysł bardzo zły, zatrudniać na jakby nie był ważne stanowisko osobę kompletnie nie nadającą się do polityki to strzał w stopę.

   Nie jestem zwolennikiem prezydenta, mam nadzieję że nie wygra następnych wyborów. Ale póki jest głową państwa chciałbym, żeby wywiązywał się dobrze ze swoich obowiązków, godnie reprezentował nas poza granicami kraju, cieszył się szacunkiem obywateli. Na razie każda z tych rzeczy idzie mu kiepsko.

luty 15, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka | , | Nie ma jeszcze komentarzy

PO na straży moralności polskiej młodzieży

   Biskup Pieronek porównał polityków LiD do psów i szczurów za zamiar zgłoszenia projektów ustaw: o wprowadzeniu do szkół wiedzy o życiu seksualnym, oraz o refundacji antykoncepcji. Wiadomo było jak zachowa się kościół, zaraz zacznie się wypominanie korzeni SLD, akurat w tego typu sprawach kościół zawsze chętnie zabiera głos i głośno wyraża swoje opinie. Szkoda że biskupi tak rozmowni nie są kiedy poruszane są drażliwe tematy (drażliwe dla kościoła). Ale zostawmy już w spokoju tego rzekomego przedstawiciela „liberalnego” skrzydła w episkopacie.

    Od razu negatywnie na proponowaną inicjatywę zareagowały PiS i Platforma. O ile negacja PiS nie dziwi, o tyle natychmiastowe „nie” PO budzi jednak zdziwienie. Owszem uznaje się ona za partię konserwatywną światopoglądowo. Ale tu problem jest jednak bardziej poważny, żeby przykrywać go durnym gadaniem o konserwatyźmie.

   Ile nastolatek zachodzi w ciążę? Szacuje się że około 7% spośród wszystkich porodów to porody kobiet do 19 roku życia. Bywają skrajne przypadki że w ciążę zachodzi dwunastolatka. A należy wziąć pod uwagę że te 7% to liczba porodów, a przecież część nastolatek poddaje się aborcji. Poziom wiedzy nastolatków o zapobieganiu ciąży obniża się, w Polsce nadal nie budzi zażenowania piętnastolatka pytająca czy podczas swojego „pierwszego razu” musi stosować antykoncepcję, bo słyszała że wtedy można bez. W Polsce można w telewizji publicznej pleść głupoty o tym, że prezerwatywa chroni przed AIDS w zaledwie 40%.

   Prawica żyje w innym świecie, wg wyobrażeń naszych konserwatywnych polityków coś takiego jak seks nie interesuje młodzieży. Przekonani są że skoro dziewięćdziesiąt parę procent głosi że jest katolikami to seks przedmałżeński dotyczy jedynie tych bezbożnych paru procent. A tak niestety nie jest, wiek inicjacji stale się obniża i na nic da się kopiowanie na polski grunt inicjatyw typu „noszenie obrączki która pokazuje całemu światu że oddam się mojemu lubemu po ślubie”. Temu nie można zapobiec, ale można spróbować zaradzić temu żeby dzieci nie miały dzieci. Skoro piętnastolatka już „musi” zrobić to ze swoim chłopakiem, to niech na takich lekcjach wychowania seksualnego uświadomią ją, że nie warto ulegać namowom chłopka że „cukierek lepiej smakuje bez opakowania” i nie zgodzi się na seks bez „opakowania”.

   Donald Tusk tłumacząc swój światopoglądowy zwrot na prawo tłumaczył się, że ma tak każdy ojciec dorastającej córki. I tak do inicjatywy LiD zapewnie podejdzie PO – głupimi tłumaczeniami będą udowadniać dlaczego w Polsce nie można wprowadzić propozycji lewicy. Albo, co gorsza, wejdzie ustawa, ale po poprawkach Platformy lekcje o wychowaniu poprowadzą katecheci. A to byłoby chyba gorsze niż stan obecny.

luty 13, 2008 Opublikował/a kriskul | Polityka, społeczeństwo | , | 1 komentarz

Wolność słowa

   Prawicowi blogerzy i komentatorzy często skarżą się na ograniczenie wolności słowa w sieci. Narzekają na salon24, na forum gazety czy onetu.  Wszędzie albo ich banują, albo usuwają notki, nie można napisać paru słów prawdy bo ONI zaraz interweniują. Takie tam spiskowe teorie – to zawsze było wyróżnikiem Polskich Prawicowych Patriotów.

Jest jednak w sieci miejsce gdzie każda, najbardziej „ostra” prawicowa myśl, najbardziej skrajny pogląd może zostać wyrażony i nikt z tego powodu nie zostanie wyrzucony czy zablokowany. YouTube! Od jakiegoś już czasu zamiast słuchać tam muzyki, śledzę filmiki polityczne (czy też zaangażowane piosenki) i czytam sobie komentarze pod nimi. Raj dla prawicy, tam nie trzeba się chować ze swoim antysemityzmem za półsłówkami czy niedopowiedzeniami – jak to robi część piszących na S24. Można pisać szczerze do bólu. Myślę że gdyby uwzględnić jęki i płacze tych którzy np. ostatnio wstawili się za niejakim drache, salon szybko dołowałby poziomem – mielibyśmy takie polityczne YouTube bez filmików.

Wpisujemy w wyszukiwarkę YT Adam Michnik – pierwszy wróg zajadłej prawicy. Wyświetla się filmik z przesłuchania AM przez komisję rywinowską. Komentarze:

Tymek 84„Niektórzy Polacy zachwycają się nim, że on Żyd, a taki niby znawca duszy polskiej , polskiej historii, po prostu polski patriota. Jestem pewien, że te jego dogłębne studia nad polskością od początku miały służyć umiejętnemu zrobieniu wody z mózgu “polaczkom” aby ich zaprząc do kieratu światowej machiny trockistowskiej.”  - prawda że znajome? Takie tekst czasami można spotkać i u nas na salonie.

Semacomer – dla mnie ten koleś to wyrachowany, zimny, cyniczny sku..iel, typowo komunistyczna gnida – i taki komentarz wisi sobie spokojnie już piąty miesiąc, nikt się nie czepia.

Pod filmikiem na którym Michnik każe jakiemuś natrętowi „odpieprzyć się” od generała mamy większy hardcore.

MetalMilitiaGda – „Adam Michnik=Adolf Hitler”

AXA303 – „Piep..ony żydek, hipokryta i zdrajca. Dawno powinien wisieć…”

 
Te komentarze to jeszcze nic przy wpisach neofaszystów, którzy bardzo upodobali sobie to miejsce nieograniczonej wolności słowa. Komentarze pod teledyskiem jednego ze skinowskich zespołów:

Antyzud – wszyscy co pluja na Matke Polske wypie..alac do wydoje..landu a jak nie to do gazu zydojce pie..olone” – podoba się obrońcy Drache? Bez żadnego owijania w bawełnę, prawda ?

Antysemita (oryginalne) – „polska dal polaków żydzi do piachu
być tolerancyjnym nie znaczy że mamy pozwolić żydom ingerować w to co się dzieje w naszym kraju. żydzi są jak karaluchy nie można się ich pozbyć.
mam nadzieję że kiedyś przyjdzie taki dzień że w naszym kraju będą żyć sami polacy.”

 
Wystarczy. A to tylko mała próbka, i jeszcze nie te najgorsze. Teraz pytanie. Jak tego typu teksty, mają się do tak oczekiwanej przez salonowych prawicowców wolności słowa. Czy tak miałby wyglądać S24?

luty 10, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | | Nie ma jeszcze komentarzy

Proeuropejscy Polacy

   Dobre wiadomości od rana. Z badania przeprowadzonego na zlecenie Brukseli wynika, że 83% Polaków jest zadowolonych z naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Darzymy zaufaniem instytucje, jedynie wspólna waluta nie budzi takiego entuzjazmu (49% chce euro).

   Polacy rzadko bywają zadowoleni, malkontenctwo jest naszą narodową cechą. Lubimy narzekać na swój los. Tym bardziej mile zaskakują wyniki tego sondażu. Jesteśmy najbardziej proeuropejskim krajem członkowskim.

   Na nic zdały się przestrogi skrajnej prawicy, endeków od Giertycha, strasznie Radia Maryja, czy w końcu ledwie skrywającej swoją niechęć wobec wspólnoty europejskiej PiS-u. Niemcy nie odzyskali Wrocławia ani Gdańska. Staruszki nie są poddawani przymusowej eutanazji, a temat małżeństw homoseksualnych jest poruszany rzadko i na razie nic nie wskazuje na to że zostaną w przyszłości zalegalizowane. Straszono nas upierdliwymi normami które położą niejeden biznes w Polsce – a tu nagle okazało się że nasi przedsiębiorcy doskonale sobie w tej Unii radzą. Wizja pustych kościołów się nie sprawdziła, tak jak wizja niszczenia kościoła przez bezbożną UE.

   Niejedna osoba zastanawiała się jak to jest, że społeczeństwo polskie, niezmiennie w czołówce proeuropejskości wybiera sobie władze wobec Unii mocno sceptyczne. Dlaczego rządził PiS, partia która tej Unii nie „lubiła” i nie potrafiła z nią współpracować. Teraz rządzi Platforma. Partia rzekomo proeuropejska, ale jak pamiętamy głupotę pt. „Nicea albo śmierć” wymyślił specjalista PO od spraw zagranicznych. Platforma także nie jest zbyt przychylna wobec dalszej integracji państw członkowskich, na słowo federacja politycy tej partii reagują alergicznie.

   Dzięki temu sondażowi wiemy jedno. Skrajna prawica nie może bazować już na antyeuropejskości. To im się po prostu nie będzie opłacać. Giertych, Jurek – i inni „wrodzy” Unii Europejskiej nie zrobią kariery na straszeniu nas wspólnotą. Michalkiewicz może wydalać z siebie antyeuropejski bełkot ku uciesze swoich fanów, ale poważnie tego traktować nie można. Polacy nie dadzą się nabrać na wyssane z palca kłamstwa na temat Unii. Wiedzą że w 2003 dokonali dobrego wyboru.

luty 4, 2008 Opublikował/a kriskul | społeczeństwo | , , | Nie ma jeszcze komentarzy