łże-dumanie

Co u lewicy?

   Ano nic. Lewica po wejściu do Sejmu zapadła w letarg, żadnego podsumowania, żadnych wniosków. Była co prawda mała burza medialna jakoby Napieralski miał zastąpić Olejniczaka ale szybko to przycichło. Politycy Sojuszu zapowiadają rozliczenie władz partii na kongresie, czyli kiedy głosy niezadowolonych zostaną wyciszone. Na razie panuje zadowolenie że udało wejść się do parlamentu, nie zapowiada się też żadna poważna dyskusja nad tym jaka ma być lewica, co zmienić, jaki program przedstawić społeczeństwu. Cisza.

 

   Eksperyment pod tytułem LiD nie wypalił, podobnie jak próba wykorzystania Aleksandra Kwaśniewskiego jako „twarzy” kampanii. Widok podpitego ex-prezydenta skutecznie odciągnął wahających się LID czy PO. Poza tym ile w Kwaśniewskim zostało tej lewicowości – zbratał się z wielkim biznesem, zakosztował wygód i luksusu, hasła socjaldemokratyczne w jego ustach będą brzmiały nieszczerze. Jako prezydent głośno powiadał się chociażby przeciwko liberalizacji ustawy antyaborcyjnej – ten człowiek jest już daleko od lewicy. Sojusz z demokratami był nieporozumieniem, z jednej strony słyszeliśmy o powrocie do lewicowej wrażliwości z drugiej nastąpiło łączenie się z ugrupowaniem lansującym neoliberalne hasła gospodarcze, to jak łączenie wody z ogniem – nie może się udać.

 

   Czy Olejniczak jako szef SLD sprawdził się? Nie, odmłodzenie kierownictwa nic nie dało, było tylko przykrywką. Niedawna kampania pokazała że w Sojuszu rządzi Kwaśniewski i jego ludzie, Wojciech Olejniczak sprawia wrażenie wykonawcy ich poleceń. Ale Napieralski jako pierwszy na lewicy nie byłby lepszy. To człowiek betonu, dawnych baronów z rozrzewnieniem pamiętających panowanie Leszka Millera, władców SLD w powiatach i gminach, dawnych aparatczykach którzy gdzieś mają lewicowe hasła dbają jedynie o własne stołki i układziki. Z takimi ludźmi nie da się budować nowej lewicy, socjaldemokracja jest im koncepcją obcą. Tak więc Napieralski jako szef SLD uspokoiłby aparat, ale Sojusz pozostałby takim ugrupowanie jakim jest – bezideowym, bez żadnego planu na Polskę. Przykład owej bezideowości mieliśmy ostatnio, w Poznaniu odbył się Marsz Równości promujący tolerancję wobec mniejszości. Nie pojawił się na nim żaden z prominentnych polityków lewicy. Owszem to nie jest miejsce do promowania partii, nie chodzi o flagi z logiem. Ale była okazja do pokazania że jedynie lewica w Polsce przejmuje się nietolerancją, że tylko lewica może zatroszczyć się o odrzuconych, wyszydzanych za „inność”. Nie było nikogo. Ważniejsze było dogadywanie się z PiS w sprawie telewizji.

listopad 18, 2007 Opublikował/a kriskul | Bez kategorii | , | Nie ma jeszcze komentarzy